Skocz do zawartości

Welcome to Zombie Zone Forum
Register now to gain access to all of our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, post status updates, manage your profile and so much more. If you already have an account, login here - otherwise create an account for free today!

doswiadczenie w walce


52 odpowiedzi w tym temacie

#41
Szczery

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 211 postów

Mały napisał:

...i nie do końca jest tak jak mówisz ze przegrał byś z kimś kto miał by jakiś przedmiot.Tu gra główną role właśnie psychika i chęć przeżycia ...

Zaledwie kilka miesięcy nauki podstaw walki nożem robi z przeciętnego człowieka śmiertelnie niebezpiecznego killera.

To jest potwierdzony fakt (bardzo niewygodny z marketingowego punktu widzenia dla prowadzących wszelakiego rodzaju kursy samoobrony etc).

Jeżeli pijany menel ma majcher a Ty jesteś mistrzem, masz szansę.
Jeżeli nożownik ma za sobą kilka miesięcy treningu - jesteś martwy.

#42
KnockeR

    Administrator

  • Administrator
  • 953 postów
Gdzie uczą takich podstaw ?
When the Zombies come, I'll be ready!
Zombie Zone Survival w świecie postapokalipsy!

#43
Szczery

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 211 postów
Jest kilka szkół, kiedyś dobrze uczyli w Folsom.
(więzienie o zaostrzonym rygorze w Kalifornii)

Dawno temu opuścił je koleś cały w szramach. Twierdził, że przeżył kilkanaście walk na śmierć z użyciem noża. Otwarcie przyznał też, że połowę z tych walk przeżył ... dzięki ucieczce.

Jeździł po Stanach i wyzywał mistrzów od sztuk/systemów walk na pojedynki z użyciem szminki. On z walk wychodził mniej lub bardziej poobijany. Oni wychodzili z pomalowanymi tętnicami i ścięgnami.

Po sieci krąży "Put'em Down, Take'em Out" Pentecosta. Mocno okrojone (cenzura) ale i tak daje do myślenia.
Na doświadczonego nożownika nie ma bata i koniec.

#44
WarBlok

    Zwiadowca

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 93 postów
  • LocationDeGie
Miałem przyjemność być na tym seminarium więc podam linka
http://www.knives.pl...p?topic=95172.0

I tak prowadzący powiedział najlepsze na nóż ...to ucieczka.
Ponadto nie zawsze będzie się miało nóż przy sobie.
Cóż kto nie próbuje...

Szczery dzięki za namiar na książkę.

#45
takashii

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 8 postów
  • LocationPolska,Białystok
Od jakegoś czasu nikt tu nie pisze więc pozwólcie że ja śie wypowiem.
Otóż od jakiegoś czasu (pare mieśięcy) ucze sie aikido, jest to sztuka walki pochodząca z japonii.Wcześniej zanim zaczołem to cwiczyc, oglądałem troche filmików o walce, i myślałem że to łatwe, zmieniłem jednak zdanie jak zaczołem trenowac aikido :o .W związku z tym gdyby doszło do sytuacji, że spotkał na ulicy zombie pewnie bym zwiał.Oczywiście jeśli niemiałbym możliwości ucieczki walczyłbym.Na aikido ucze śie również walki bokkem i jo.Niewiem czy ktoś z was oglądał anime Highschool of the dead tam była taka dziewczyna (Busujima Saeko przewodnicząca klubu kendo) która zamiast walczyc używała bokkena do odpychania zombie bo jak to ujeła "Zabijanie ich zajeło by za dużo czasu".Podsumowując walka tylko w konieczności jeśli jest taka możliwośc odrazu uciekac.


ps. pewnie zauwazyliscie ze zle pisalem jedna litere czyli "ci" bylo to spowodowane tym że z nieznanych przyczyn niemogłem jej napisac.Very sorry jeśli pojawiły śie jescze jakies błędy w końcu każdemu może sie zdarzyc. :rolleyes:
Wybaczcie za błędy jestem jescze w gimnazjum.

#46
RedViper

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 8 postów
  • LocationWrocław
Hej,
ja również trenowałem Aikido. Jednak doszedłem do wniosku, że jest zupełnie bezwartościowe. Żeby umieć się obronić, tak naprawdę, potrzeba ze 25-35 lat ciężkich, codziennych ćwiczeń. Cała "sztuka" dźwigni, chwytów musi być perfekcyjnie, bezbłędnie wykonywana. Mówię tu o obronie przed żywymi.

Co do zombie to Aikido przyda się tylko przy użyciu bokkena, moim zdaniem. Ja sam raczej nie pozwoliłbym na bezpośredni kontakt z zakiem. A nawet jeżeliby do takiego doszło, to przeciwnik nie zachowuje się tak jak zakłada trening Aikido, gdyż po prostu nie myśli i nie czuje bólu.

W moim odczuciu, najlepiej w walce z pojedynczymi zakami sprawowała by się capoeira albo umiejętność walki bo / jo. Do obu trzeba również ćwiczyć latami.

#47
Rayan

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 185 postów
  • LocationKoszalin
Osobiście nie zgadzam się z wypowiedzią, że trzeba ćwiczyć codziennie min 25 lat by obronić się. Zakładając że większość łepków to tylko cwaniacy, a sami sztuki walki widzieli jedynie na filmach. Tacy potencjalni przestępcy mają kilka cech które dają im przewagę. Przygotowane działanie, kiedy ty jesteś zaskoczony całym zajściem. Czasami liczebną mają przewagę bądź posiadają np. pałkę. Na pewno adrenalina robi swoje. Nie odczuwa się tak bólu i człowiek walczy do upadłego w związku z tym same bloki nie wystarczą trzeba ubezwładnić przestępców na cacy. Technika jest ważna to czego się uczyło, lecz nigdy nie przewidzisz ruchu przeciwnika. Sądzę że odpowiadają częściowo odruchy ale i je można wyćwiczyć, by ruchy były płynne i skoordynowane. Niezależnie jaką metodę zastosujemy. Człowiek trenujący ma łatwiej to fakt ale zwykły kowalski może sobie poradzić. Zależy od zagrożenia. Różnicy czy atak przeprowadzony jest na mężczyznę czy kobietę, Wieku i wagi a nawet chorób czy słabych punktów. Bądzmy optymistami i nie stawiajmy się na pozycji przegranych. Każdy kiedyś wdał się w bójkę były zwycięstwa i porażki ale jesteśmy tu razem ;)
Niech kule świszczą nad ich głowami...

#48
takashii

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 8 postów
  • LocationPolska,Białystok
Jeśli chodzi o uzywanie technik aikido przeciwko zombie, faktycznie mogą niemiec sensu.Jednak mogą śie przydac przeciwko ludziom którzy, w świecie post-apo, będą tak naprawde, najwjększym zagrożeniem.A przeciwko zombiakom wystarczy dobrze naostrona katana ;) .
Wybaczcie za błędy jestem jescze w gimnazjum.

#49
RedViper

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 8 postów
  • LocationWrocław
@Rayan Nie wiem czy dobrze przeczytałeś. Ja mówię o używaniu technik aikido, w których nie masz ciosów ani uderzeń. Polega ona tylko i wyłącznie na obronie i głównym założeniem jest aby nie zrobić żadnej krzywdy atakującemu, gdyż "jest on naszym przyjacielem, który zbłądził" (czy jakoś tak to leciało). Złapanie w chwili stresu, podwyższonego ciśnienia, pod presją odpowiednie miejsce ręki, a następnie wykonanie idealnego ruchu na prawdę potrzebuje lat ćwiczeń. Jedna dźwignia, jeden chwyt musi być trenowany dziesiątki tysięcy, a nawet więcej razy, żeby robić to automatycznie. A przecież są setki sposobów, jak może nas ktoś zaatakować.

Jednak jeżeli przeciwnik ma jakieś narzędzie typu nóż, to moim zdaniem, nie warto nawet próbować swoich umiejętności sztuk walki, nawet jeżeli trenuje je się połowę życia. Po prostu uciekać.
Po części również zgadzam się z tobą. Jeżeli się trenuje, to nawet po roku ćwiczeń można coś już umieć. Ale to musi być rok intensywnych ćwiczeń. Oczywiście zależy to też od samego człowieka i jego przyswajalności, itp.
:)

#50
naznaczony

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 108 postów
  • Locationokolice Gołdapi
Najlepiej trenować dwie sztuki walki, coś uderzanego do stójki i chwytanego do parteru. Stójka wydaje mi się ważniejsza, bo walka prawie zawsze zaczyna się na stojąco, ale techniki w parterze też są ważne, abyśmy nawet na glebie jakoś sobie radzili. Style uderzane nie wymagają aż takiej precyzji. Próbując założyć dźwignię wystarczy zadziałać centymetr obok lub pod trochę złym kątem, aby dźwignia się nie udała. Przy uderzeniu nie potrzeba aż takiej precyzji, parę centymetrów w bok praktycznie nie robi różnicy, siła ciosu zrobi swoje :D

Ważny jest jeszcze jeden czynnik - kilogramy. Przy podobnej motywacji i kondycji bardzo ciężko nadrobić techniką 20 i więcej kilo przewagi. Nie chodzi mi o grubasków, którzy po 100 metrach sprintu ledwo stoją na nogach. A sumo to nie wesołe grubasy stukające się brzuchami ;). Sumici codziennie ćwiczą, pod tłuszczem mają mięśnie których nie powstydziłby się nie jeden sportowiec. Tłuszcz to tylko dodatkowa masa, która po rozpędzeniu jest baaaardzo trudna do zatrzymania. Ale pojedynki sumo trwają krótko, im więcej kilogramów tym gorsza dynamika i szybciej się męczą.

#51
takashii

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 8 postów
  • LocationPolska,Białystok
Eh, chciałbym wam trochę naświetlić jak wygląda aikido (przynajmniej u mnie na treningach szkoła kobayashi jak coś). Oprócz dźwigni i rzutów uczymy śię też walki bokkenem i jo, a do tego, mamy coś w rodzaju zapasów (takie raczej freestylowe z użyciem technik aikido).
Dlatego uważam że to najlepsza sztuka walki do walki z żywymi ... i tymi niezupełnie żywymi :) .Przeciwko zombie używa śię broni a przeciwko ludziom pozostaje reszta technik czyli właśnie dźwignie, rzuty czy wyżej wymienione zapasy.
Aha i to nie prawda że trzeba trenować minimum 25 lat żeby kogoś pokonać, tak naprawdę wystarczy parę lat żeby pokonać np. napastników na ulicy (pod warunkiem że oni nie będą DOBRZE wyszkoleni w posługiwaniu śię bronią, ani technikami ręcznymi/nożnymi :unsure: ).



A i do tego, warto trenować coś jescze np. kendo

Użytkownik takashii edytował ten post 13 maj 2012 - 22:45

Wybaczcie za błędy jestem jescze w gimnazjum.

#52
huzar

    Rekrut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 322 postów
  • LocationSkwierzyna

Wyświetl postUżytkownik RedViper dnia 11 maj 2012 - 22:18 napisał

ja również trenowałem Aikido. Jednak doszedłem do wniosku, że jest zupełnie bezwartościowe.
Szkoda, że przestałeś trenować.
Stare przysłowie mówi "Bis vincit qui se vincit in victoria" (zwycięża podwójnie, kto w godzinie triumfu sam siebie pokona).
Wielu zaczyna trenować sztuki walki w celu samoobrony. Ja zresztą też zaczynałem z takich pobudek (miałem już dość bycia klasowym popychadłem w podstawówce). Nie uważam więc, że jest to coś niewłaściwego. Przekonałem się jednak dość szybko, że zanim się zacznie myśleć o pokonaniu przeciwnika najpierw należy pokonać siebie. W sensie takim, żeby przezwyciężyć własne słabości. Pokonać zmęczenie, strach, nabrać pewności siebie i opanowania, nauczyć koncentracji i samodyscypliny itp. Okazało się, że dzięki treningom zmieniłem się nie tylko fizycznie (wyprostowałem i nabrałem trochę mięśni, przestałem często chorować) ale i psychicznie (przestałem się denerwować i mazgaić z byle powodu, potrafiłem się skupić). Co ciekawe poprawa koordynacji ruchowej pozytywnie wpłynęła na moje zdolności przyswajania wiedzy (zacząłem lepiej się uczyć). Moja pierwotna motywacja stała się zbędna. Już mnie nikt w szkole i poza nią nie zaczepiał. Może po prostu minął ten szczeniacki wiek kiedy koledzy mają ubaw, że komuś dokuczają a może nie wyglądałem już na ofiarę losu, która aż się prosi aby mu "dokopać".
Co do doświadczenia w walce to jeśli chodzi o zombi to żadnego nie mam (to chyba nikogo nie dziwi). Jeśli chodzi o żywych to wnioski następujące:
1. Wierzyć w siebie i w to że się wygra ale nie przeceniać własnych możliwości (respekt i szacunek dla przeciwnika).
2. Walczyć do końca. (Takie gruzińskie przysłowie dotyczące kindżału "Bez potrzeby nie wyjmuj, bez zwycięstwa nie chowaj").
3. I Herkules dupa gdy przeciwnika kupa.
4. Tak na zombi to karate, karatem a siekierka, siekierką. ;)
P.S.
Nigdy nie trenowałem Aikido wiec na jego temat nie będę się wypowiadał.
Zgodzę się z Naznaczonym odnośnie trenowania technik walki w dystansie i w bezpośrednim zwarciu (klinczu lub parterze). Trenowałem judo i karate (Kyokushinkai) i faktycznie można robić niezłe kombinacje. Natomiast co do wagi to nie bardzo się zgodzę. Przy wzroście 180 cm ważę 80 kg (wyglądam więc stosunkowo chudo) jest to moja stała waga od wielu lat. Był okres, że przytyłem do 90 kg i stwierdziłem, że jestem za wolny (przed zawodami zrzucałem kg.) Zdarzyło mi się walczyć z przeciwnikami (na zawodach) cięższymi i to o 20 kg. i stwierdzam, że szybkość górą nad masą. Może jestem w błędzie bo tak trafiłem ale temat dotyczy doświadczenia a moje są właśnie takie. Zresztą na zawodach nie raz obserwowałem, jak zwyciężał niższy lub lżejszy. Gdyby punkty były za wygląd nie potrzebne by były walki a sędziowie często by się mylili. :D

#53
Szczery

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 211 postów
Huzar - szybkość nad masą ok ale tak jak pisałeś - na zawodach - obwarowanych zasadami co wolno a co nie, a szczególnie takich o bardziej zamkniętej konwencji jak karate gdzie odpada klincz czy parter (z przyczyn oczywistych - bo zawodnicy specjalizują się w stójce) a czasem nawet nie wolno uderzyć pięścią w twarz (no comments).

Nastula w jednej ze swoich walk (dawno temu, judo) udowodnił kolesiowi który miał w ciul danów więcej, że technika techniką ale ... MASA, SIŁA I NIE MA LIPY :)

Co do sensowności trenowania samych sztuk walki to oczywiście masz rację - warto. (moim zdaniem obojętnie jakie !).
Nie chodzi o bycie uber wymiataczem na ulicy (bo do tego klasyczne SW średnio) ale właśnie o rzeźbienie charakteru, a to podstawa.

Wystarczy popatrzeć na to co zrobił Materla na ostatniej gali KSW. Pomimo ostrej kontuzji kolana i praktycznie przegranej walce koleś zacisnął zęby i jeszcze wygrał. Pokazał prawdziwy charakter. Długie i mozolne treningi SW zdecydowanie pomagają taki charakter wyrobić i nie ważne czy to karate, kung-fu czy aikido. Lata ciężkich treningów robią dobrze na psychę i już.





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych