Użytkownik RedViper dnia 11 maj 2012 - 22:18 napisał
ja również trenowałem Aikido. Jednak doszedłem do wniosku, że jest zupełnie bezwartościowe.
Szkoda, że przestałeś trenować.
Stare przysłowie mówi "Bis vincit qui se vincit in victoria" (zwycięża podwójnie, kto w godzinie triumfu sam siebie pokona).
Wielu zaczyna trenować sztuki walki w celu samoobrony. Ja zresztą też zaczynałem z takich pobudek (miałem już dość bycia klasowym popychadłem w podstawówce). Nie uważam więc, że jest to coś niewłaściwego. Przekonałem się jednak dość szybko, że zanim się zacznie myśleć o pokonaniu przeciwnika najpierw należy pokonać siebie. W sensie takim, żeby przezwyciężyć własne słabości. Pokonać zmęczenie, strach, nabrać pewności siebie i opanowania, nauczyć koncentracji i samodyscypliny itp. Okazało się, że dzięki treningom zmieniłem się nie tylko fizycznie (wyprostowałem i nabrałem trochę mięśni, przestałem często chorować) ale i psychicznie (przestałem się denerwować i mazgaić z byle powodu, potrafiłem się skupić). Co ciekawe poprawa koordynacji ruchowej pozytywnie wpłynęła na moje zdolności przyswajania wiedzy (zacząłem lepiej się uczyć). Moja pierwotna motywacja stała się zbędna. Już mnie nikt w szkole i poza nią nie zaczepiał. Może po prostu minął ten szczeniacki wiek kiedy koledzy mają ubaw, że komuś dokuczają a może nie wyglądałem już na ofiarę losu, która aż się prosi aby mu "dokopać".
Co do doświadczenia w walce to jeśli chodzi o zombi to żadnego nie mam (to chyba nikogo nie dziwi). Jeśli chodzi o żywych to wnioski następujące:
1. Wierzyć w siebie i w to że się wygra ale nie przeceniać własnych możliwości (respekt i szacunek dla przeciwnika).
2. Walczyć do końca. (Takie gruzińskie przysłowie dotyczące kindżału "Bez potrzeby nie wyjmuj, bez zwycięstwa nie chowaj").
3. I Herkules dupa gdy przeciwnika kupa.
4. Tak na zombi to karate, karatem a siekierka, siekierką.

P.S.
Nigdy nie trenowałem Aikido wiec na jego temat nie będę się wypowiadał.
Zgodzę się z Naznaczonym odnośnie trenowania technik walki w dystansie i w bezpośrednim zwarciu (klinczu lub parterze). Trenowałem judo i karate (Kyokushinkai) i faktycznie można robić niezłe kombinacje. Natomiast co do wagi to nie bardzo się zgodzę. Przy wzroście 180 cm ważę 80 kg (wyglądam więc stosunkowo chudo) jest to moja stała waga od wielu lat. Był okres, że przytyłem do 90 kg i stwierdziłem, że jestem za wolny (przed zawodami zrzucałem kg.) Zdarzyło mi się walczyć z przeciwnikami (na zawodach) cięższymi i to o 20 kg. i stwierdzam, że szybkość górą nad masą. Może jestem w błędzie bo tak trafiłem ale temat dotyczy doświadczenia a moje są właśnie takie. Zresztą na zawodach nie raz obserwowałem, jak zwyciężał niższy lub lżejszy. Gdyby punkty były za wygląd nie potrzebne by były walki a sędziowie często by się mylili.