Skocz do zawartości

Welcome to Zombie Zone Forum
Register now to gain access to all of our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, post status updates, manage your profile and so much more. If you already have an account, login here - otherwise create an account for free today!

Broń biała - jej zastosowanie oraz techniki walki.


75 odpowiedzi w tym temacie

#1
AbraKadabra

    Rekrut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 533 postów
  • Locationmałopolska
W dzisiejszym świecie zdominowanym przez zaawansowane technologie zbrojeniowe, wachlarz broni białej został zredukowany do minimum (noże i bagnety). Broń palna w kilka zaledwie wieków wyparła oręż którym wojska na całym świecie posługiwały się od tysiącleci. No cóż, takie jest życie.

Temat jednak założyłem, gdyż broń biała jak szybko odeszła w zapomnienie, tak też szybko może wrócić do łask z racji nieskomplikowanej budowy, niezawodności, cichego działania, i uniwersalności użycia (np. pistoletem nie narąbiemy drwa do ogniska, nie wytniemy przesieki w lesie itp.)

Tak więc wrzucajmy tu wszystko na temat broni białej, jej użycia w razie "W", jej plusów i minusów, oraz technik walki, pod kątem warunków w postapo.

W odpowiedzi na pytanie jednego z Forumowiczów jako pierwszą białą bronią prezentowaną w tym temacie będą japońskie shurikeny. Broń miotana siłą mięśni wykorzystywana niegdyś do ataków z zaskoczenia przez najemników Ninja. Służyła do ranienia celów na odległość. Ostrza pokryte trucizną skutecznie obezwładniały przeciwnika, dezorientowały atakowaną grupę, i dawały sporą przewagę psychiczną nad nią.

Dziś broń używana raczej dekoracyjnie, lub do pokazów i treningów.

Pierwsze foto przedstawia najczęstszy błąd jaki robi osoba pierwszy raz trzymająca shurikena w dłoni. Intuicyjnie chwyta za jedno ostrze co już niejako dyskwalifikuje ją z racji możliwości zranienia palcy i zatrucia (gdyby ostrze było pokryte trucizną).

Dołączona grafika

ponadto tak trzymany shuriken jest najczęściej wyrzucany w pionie (jak nóż) i szybko traci wysokość.
Poniższe foto przedsatwiają PRAWIDŁOWY chwyt broni.

Dołączona grafika
Kciuk i wskazujący zaciśnięte na centralnym punkcie rzutka (otwór).
Dołączona grafika
Dołączona grafika
Rzutek trzymany w ten sposób jest ułożony poziomo. By nadać mu odpowiednią rotację i siłę, należy maksymalnie zbliżyć nadgarstek do przedramienia tak by kciuk i przedramię tworzyły conajmniej kąt prosty. Przedramie zaś powinno być ułożone równolegle do klatki piersiowej. Z tak ułożonej ręki, rzutek jest wyrzucany jak z procy. Najpierw wykonujemy ruch barkiem, potem prostujemy ramię równocześnie prostując nadgarstek. Te prędkości się sumują (o ile nie mnożą? :oops: ) co pozwala na uzyskanie przez rzutka sporej prędkości początkowej z jednoczesną rotacją (podkręcenie). Porusza się wtedy poziomo do podłoża (jak talerz frisbi). Doświadczeni adepci tej sztuki potrafili tak podkręcać shurikeny że ich lot był spiralny przez co mogli ranić kilku przeciwników jednocześnie. Ponadto potrafili oni miotać kilkoma rzutkami na raz i to z obydwóch dłoni.
Przykład ułożenia kilku rzutków w dłoni (trudne do opanowania :mrgreen: - ale ciągle próbuję :lol: )
Dołączona grafika
Dołączona grafika
Dołączona grafika

Ja póki co tak sobie opanowałem miotanie jednym shurikenem. Ale przy wytrwałym treningu na drzwiach od stodoły da się to opanować w dużej mierze. ;)
Moje nowe opowiadanie "CZERWONY KAPTUREK" dostępne w karczmie.

#2
Torrens

    Zwiadowca

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 40 postów
  • LocationWarszawa
9 lat temu kupiłem na zimowisku w Czechach kupiłem 2 shurikeny...
I jeden mi zarekwirowali.. :(
Ale jeden ocalał i mam go nadal :)

Dzieciaki (my) rozlokowane były w małych domkach po 4-5 osób.
Trenowaliśmy z chłopakami na drzwiach. Rzucaliśmy pionowo i trzymając ostrze. Współgrało to z pionowymi słojami w drewnianych drzwiach.
Na koniec zimowiska w drzwiach była wielka dziura, a my dostaliśmy po łbach :mrgreen:

Przy najbliższej okazji spróbuję rzucać wg Twoich rad, czyli poziomo i trzymając za środek gwiazdki :)

Czy ktoś wie jak rzucać nożami do rzucania?

#3
kilroy

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 29 postów
  • LocationBolesławiec
Trzymając za ostrze. Reszta przyjdzie sama(przynajmniej mi przyszła). Nóż, którym rzucałem nie był typową rzutką, tylko nożem bojowym(62KS), ale do rzucania nadawał się idalnie ;)

#4
Chris

    Zwiadowca

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 43 postów
mu mu
jest pare technik rzucania nożem w zależnosci na jaki dystans, jakim nożem i z jakiej pozycji się rzuca 8-)
w tej technice którą szczegółowo opisał Kilroy ;) chodzi o wyczucie miejsca gdzie powinnismy złapać nóz za ostrze zeby obrucił sie tyle razy ile chcemy i wbił sie w cel :mrgreen:

#5
AbraKadabra

    Rekrut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 533 postów
  • Locationmałopolska
Nie mam doświadczenia w rzucaniu nożami bo inaczej coś bym napisał. Pasuje żeby któryś z Was opisał kilka technik (nawet swoich wypracowanych własnoręcznie), zaprezentował jakieś typy noży do rzucania. I prosimy o foto :D
Moje nowe opowiadanie "CZERWONY KAPTUREK" dostępne w karczmie.

#6
Torrens

    Zwiadowca

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 40 postów
  • LocationWarszawa

Chris napisał:

w tej technice którą szczegółowo opisał Kilroy ;) chodzi o wyczucie miejsca gdzie powinnismy złapać nóz za ostrze zeby obrucił sie tyle razy ile chcemy i wbił sie w cel :mrgreen:
Jak wiele lat temu ćwiczyłem sobie rzucanie nożem i toporkiem, to miałem podobne refleksje. Nie wiem, czy słusznie.
Trzeba sobie wyobrazić lecący i obracający się nóż. Ile obrotów może zrobić na takim dystansie? I rzucić tak, by obrócił się odpowiednią ilość razy...
Ja zawsze starałem się rzucać tak, by obracał się powoli... Najlepiej 2 razy. Ale to działało tylko na małe odległości...

Myślę, że dużo ćwiczeń pozwala zautomatyzować ten proces. Nie będziemy musieli myśleć, od razu będziemy wiedzieć...

#7
AbraKadabra

    Rekrut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 533 postów
  • Locationmałopolska

Torrens napisał:

[
Trzeba sobie wyobrazić lecący i obracający się nóż. Ile obrotów może zrobić na takim dystansie? I rzucić tak, by obrócił się odpowiednią ilość razy...

No to wracając do naszych dalekowschodnich ziomali warto wspomnieć iż wyeliminowali oni ten problem już wieki temu. Ninja nie miał czasu myśleć ani obliczać gdzie stoi, jak daleko, i ile razy ma się obrócić ostrze w powietrzu by zabić przeciwnika. Wynaleźli oni specjalny rodzaj noża-rzutka zwanego KUNAI (dosłownie ostry nóż lub ostre ostrze). Broń była tak wykuta że większość wagi zawierała się w ostrzu (było grube i masywne), zaś rękojeść była cienkim kawałkiem pręta owiniętego oplotem z bawełny lub innego sznura. Na końcu zaś było oko (prawdopodobnie do przewijania sznurka lub linki celem cichego odzyskania broni bez zbliżania się do ofiary). Wyglądało to tak:

Dołączona grafika

Rzucało się tym trzymając za rękojeść (fotek nie wstawię bo nie mam niestety Kunai'a na wyposażeniu :cry: ) lub wyrzucało się go z otwartej dłoni gdzie ostrze spoczywało na palcach a kciuk przygniatał lekko rękojeść od góry. Takie miotanie orężem wyglądało jak zwyczajny cios z tym że "przedłużeniem" tego ciosu był lecący w kierunku przeciwnika KUNAI uwolniony z dłoni. Nie nadawano mu rotacji gdyż specjalna (asymetryczna) konstrukcja i tak by nie pozwalała na wykonywanie obrotów w locie. Kunai poruszał się jak grot strzały ostrzem do przodu na całej długości lotu. Wyrzucany tradycyjnie (za rękojeść) jak nóż w początkowej fazie lotu wykonywał tylko lekkie wahadłowe ruchy.

Dołączona grafika

Dołączona grafika

dziś bez problemu można dostać takie rzutki, mniej lub bardziej starannie wykute w zależności od firmy. W zestawach z pokrowcem z kodury:

Dołączona grafika

Dołączona grafika

Myślę że do nauki rzucania jest to lepsze narzędzie niż tradycyjny nóż - ale oczywiście każdy rzuca tym czym lubi ;)
Moje nowe opowiadanie "CZERWONY KAPTUREK" dostępne w karczmie.

#8
Szczery

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 211 postów
Zamiast kombinować z shurikenami które są jednak trudne do opanowania, sugeruję coś mniej natchnionego. Wiem, egzotyczny powiew orientu a tu Szczery znowu włazi prozaicznie i prostacko...

Proca zrobiona z konkretnej gumy i ... kulki od łożysk :twisted:
Kto próbował ten wie jaki to jest dopiero power dammage. Nie wspominam o celności którą proca deklasuje wszelakiego rodzaju rzutki. Amunicja - często leży pod nogami w postaci kamieni. Jak dla mnie - to byłby hicior na post-apo.

Ogólnie i na koniec z rzucaniem - jeżeli, to rzeczywiście tak jak pisał kolega - tylko dedykowane rzutki. Nożem rzuca się tylko na filmach. W realu się nie rzuca. Bo się gubi albo łamie.

#9
kaandy

    Zwiadowca

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 44 postów
Podobno właśnie procą Dawid zabił Goliata, to była proca zrobiona z kawałka skóry z dwoma sznurkami, kamień wkładano do tego kawałka skóry a potem kręcono np. nad głową aby w pewnej chwili jeden koniec sznura puścić, jeśli kamnień trafił "w czółko" to cel leżał na glebie..
To oczywiście wiem z przekazów, sam nigdy nie zetknąłem się z tego rodzaju procą..

#10
AbraKadabra

    Rekrut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 533 postów
  • Locationmałopolska

kaandy napisał:

Podobno właśnie procą Dawid zabił Goliata, to była proca zrobiona z kawałka skóry z dwoma sznurkami, kamień wkładano do tego kawałka skóry a potem kręcono np. nad głową aby w pewnej chwili jeden koniec sznura puścić, jeśli kamień trafił "w czółko" to cel leżał na glebie..
To oczywiście wiem z przekazów, sam nigdy nie zetknąłem się z tego rodzaju procą..

A ja się zetknąłem z tym orężem. Ojciec tym miotał za młodu i mnie jako podrostka też uczył. Najpierw konstruowania a potem strzelania. Powiem tak:

1) Siła potężna. Przedłużając ramię o pół metra zaledwie uzyskujemy zasięg rzędu 50 - 70 metrów! A przy procy dł. 60cm zasięg miotanego kamyka sięgał nawet 100m ! Moc kamyka wielkości kurzego jajka potrafiła odrywać korę z drzew, łamać pomniejsze gałęzie, wytłaczać fałdy w blasze na dachach, zbijać tynk ze ścian i ... niewątpliwie zabić człowieka po trafieniu w głowę.

2) Natomiast celność fatalna. Miotanie czysto intuicyjne. Nawet po uciążliwym treningu tą bronią nie da się osiągnąć celu za pierwszym, ba nawet piątym czy dziesiątym strzałem - poprostu każdy "rzut" (strzał) jest indywidualnym niepowtarzalnym zjawiskiem. Tak samo amunicja w postaci kamieni. Każdy leci inaczej, każdy ma inną rotację, inną wagę, opór powietrza itp. Strzelanie i EWENTUALNE osiąganie celu odbywa się na zasadzie "poprawki" którą przyjmuje się po każdym chybionym strzale.

3) Nieumiejętne użycie grozi kalectwem. Czasem kamyk lubi wypaść z siodła i leci w tył lub w górę i wtedy lepiej spieprzać pod jakiś solidny dach :mrgreen: i też nie stać za kimś kto właśnie rzuca.

Sumując: Broń beznadziejna choć spektakularna i "wypromowana" w samej Biblii. Zaprzestałem praktyk strzelania z tej procy podobnie jak mój wujek, który w młodości wystrzelił kamień na dystans blisko 200m po czym o mało nie zabił sprzątaczki w szkole gdy kamień wpadł do budynku po wybiciu okna (czysty przypadek).

Wracając do posta Szczerego, to wrzucę tu wkrótce coś niecoś na temat TAKIEJ procy, która ma siłę przebicia równą (lub nawet nieco większą) od broni palnej bocznego zapłonu, i co najważniejsze - jej celność jest o niebo lepsza niż procy Dawidowej. ;)
Moje nowe opowiadanie "CZERWONY KAPTUREK" dostępne w karczmie.

#11
Szczery

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 211 postów

AbraKadabra napisał:


2) Natomiast celność fatalna. Miotanie czysto intuicyjne. Nawet po uciążliwym treningu tą bronią nie da się osiągnąć celu za pierwszym, ba nawet piątym czy dziesiątym strzałem - poprostu każdy "rzut" (strzał) jest indywidualnym niepowtarzalnym zjawiskiem...

Polemizowałbym. Też myślałem, że się nie da a potem poznałem pewnego kolesia który udowodnił, że się da i to bardzo. Gdy bawiliśmy się w ryceriadę (okładanie mieczami po głowach), kolo miał fun i prał do nas ziemniakami. Z 10 metrów dzwonek w hełm zdarzał się wcale często!

AbraKadabra napisał:

Sumując: Broń beznadziejna choć spektakularna i "wypromowana" w samej Biblii.
Tak beznadziejna, że od neolitu aż po średniowiecze używano jej do polowań ? Tak beznadziejna, że w różnych armiach na całym świecie istniały jednostki procarzy ? :twisted: No sorry...

Na koniec - w pierwszym poście miałem na myśli procę widełkową - ramiona + guma. Z tego da się celować o wiele lepiej niż z Dawidowej.

Czekamy na Twoje info o uber-procy - dawaj ! :)

#12
AbraKadabra

    Rekrut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 533 postów
  • Locationmałopolska

Szczery napisał:


Na koniec - w pierwszym poście miałem na myśli procę widełkową - ramiona + guma. Z tego da się celować o wiele lepiej niż z Dawidowej.

Czekamy na Twoje info o uber-procy - dawaj ! :)

Wracając jeszcze na moment do procy rotacyjnej (Dawidowej) to owszem - historia mówi o takim wyposażeniu wojsk ale bitwa na ten oręż odbywała się na zasadzie, że zasypywano przeciwnika gradem kamieni wystrzeliwanych jednocześnie z kilkuset proc co statystycznie dawało jakiś tam efekt (psychologiczny napewno :mrgreen: ). Jednostkowo zaś to jedynie prawdziwy wirtuoz takiej broni mógł ubić przeciwnika PIERWSZYM strzałem i to na niewielką odległość ;) Dawid zaś po pierwsze był takim wirtuozem, po drugie Goliat miał łeb jak drzwi od stodoły więc trafić było raczej łatwo z bliska ;)

No dobra, ale przejdźmy do opisu bardziej precyzyjnych proc jakimi są wspomniane przez Szczerego proce widełkowe oraz takie oto ciekawe nazwane przeze mnie "rurowymi" bądź "tubowymi":

Dołączona grafika

Prezentowany model to tylko rozbudowany projekt procy jaką kiedyś udało mi się skonstruować. Jak widać na powyższym foto, szkielet broni (jej korpus) stanowi kilkunasto centymetrowa rurka PCV lub ALU na którą naciąga się mieszek latexowy (po naszemu zwyczajny kondom). Im więcej kondomów nałożymy na ten odcinek rurki tym większej energii trzeba użyć do naciągu procy. Super efekt uzyskuje się po skonstruowaniu ośmiowarstwowego mieszka. Jest to optymalne rozwiązanie przy którym siła jest już naprawdę imponująca ale jeszcze na tyle lekki naciąg by utrzymać rękojeść broni bez podpórki. Przy kolejnych warstwach (kondomach) dołożonych do mieszka trzeba domontować drucianą podtrzymkę którą opiera się o przedramię jak w profesjonalnych procach widełkowych.
Jak widać konstrukcja broni pozwala na jej rozbudowę. Możliwe jest domontowanie szyn oraz kolimatora, tak samo rękojeści w systemie RIS. Broń najoptymalniej miota stalowymi lub ołowianymi śrucinami kalibru 6mm do 8mm. Amunicję wprowadza się przez lufę (rurkę) od przodu, po czym kula wpada do mieszka i ląduje na samym dole. Następnie przez mieszek obejmujemy kulkę palcem wskazującym i kciukiem i podobnie jak w tradycyjnej procy rozciągamy maxymalnie gumę. Strzał odbywa się w chwili zwolnienia chwytu kulki. Mieszek nadaje jej rozpęd i kulka wylatuje z lufy z prędkością kilkuset metrów na sekundę o czym świadczy niesamowity świst pocisku.

PLUSY:
1) Niewątpliwie ogromna prędkość początkowa miotanej śruciny co daje jej na tyle dużą energię kinetyczną by przestrzeliwała szyby pozostawiając w nich tylko okrągłe dziurki. Z kilku metrów kulka 6mm potrafi wbić się w tynk aż do cegły (sam sprawdziłem). W blachach poniżej 0,5mm grubości po strzale wylatują dziury, w grubszych zaś balchach (0,5 - 0,75mm) pozostają wytłoczenia.

2) Dobra jak na ten typ broni celność. Duża moc pocisku nadaje mu stabilny lot, konstrukcja zaś broni pozwala na dobre celowanie i składanie się do strzału.

MINUSY:
1) Mieszek latexowy szybko ulega rozerwaniu i trzeba go często wymieniać.

2) Ograniczony rodzaj amunicji (tylko gładkie kule) ze względu na konstrukcję i delikatność mieszka. Z broni nie da się miotać lotkami, gwoździami, czy kamieniami. Odpada też możliwość użycia haczyków, które doskonale nadają się do wystrzeliwania z procy widełkowej.

To tyle. Nie zróbcie komuś "kuku" tą zabawką bo mnie Knocker zbanuje :lol:
Moje nowe opowiadanie "CZERWONY KAPTUREK" dostępne w karczmie.

#13
kaandy

    Zwiadowca

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 44 postów
Wow, bardzo zmyslna "zabawka", faktycznie może być groźna, jest to dla mnie nowatorski pomysł, pomysłowość ludzka nie ma granic - rewelacja. Można to wykonać samemu (pytanie jak łączyłeś rurkę z tym chwytem pistoletowym ?). Niezły wynalazek.
Pozdr :)

#14
AbraKadabra

    Rekrut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 533 postów
  • Locationmałopolska

kaandy napisał:

Można to wykonać samemu (pytanie jak łączyłeś rurkę z tym chwytem pistoletowym ?). Niezły wynalazek.
Pozdr :)

Oczywiście że można to wykonać samemu (póki co jedyna opcja na taką procę bo w sklepach jej jeszcze nie spotkałem ;) ). To co widać na foto to tylko PROJEKT takiej utaktycznionej procy. Moja pierwsza zabawka składała się tylko z kawałka rurki PCV o obciachowym białym kolorze i mieszka z kilku latexowych gumek :mrgreen:

Projekt taktycznej procy jak na foto jednak realny do zrobienia. Wystarczy na rurkę zamontować system szyn RIS dostępny w każdym szanującym się sklepie z bronią. Jeśli szyny RIS są plastikowe to można je zamontować na kleju do rurki PCV, jeśli zaś z metalu to rurkę stosujemy z Aluminium i przykręcamy do niej szyny RIS. Potem to już mamy otwartą drogę do montowania oporządzenia typu latarka, kolimator, laser oraz chwyty pistoletowe (wszystko na system RIS - tj. wsuwasz i przykręcasz) i taktyczna proca gotowa !!! :D

Dodam że trwałość mieszka można przedłużyć zasypując go po każdym strzelaniu talkiem od wewnątrz i na zewnątrz. Dodatkowo podczas strzelania trzeba procę chronić przed wilgocią, ostrymi przedmiotami i smarami które działają niszcząco na latex.
Moje nowe opowiadanie "CZERWONY KAPTUREK" dostępne w karczmie.

#15
javelin

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 211 postów
Nie wiem jak to połączył AbraKadabra, ale ja bym użył opasek zaciskowych. Ale nie tych plastikowcyh, do kabli, tylko taki metalowych, zakręcanych śrubą. Tylko owinąłbym opaskę taśmą izolacyjną, żeby "gumki" nie niszczyły się przez ostre krawędzie opaski.

Dołączona grafika

#16
AbraKadabra

    Rekrut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 533 postów
  • Locationmałopolska
Ja kondoma i rurkę owinąłem taśmą biurową klejącą "na ucisk" i to wystarczylo :D Opaska metalowa - hmmm... wtedy faktycznie trzeba by coś podłożyć bo to zdziurawi latex :roll:
Moje nowe opowiadanie "CZERWONY KAPTUREK" dostępne w karczmie.

#17
Kapi070

    Zwiadowca

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 44 postów
  • LocationŁódź
Kiedyś też zrobiłem sobie z kolegami ze szkoły taką procę tylko z rurki kartonowej po foli aluminiowej i końcówki balonika. Na warunki szkolne wystarczało :D

#18
Majkel1

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 14 postów
Chyba z takiej kiedyś dostałem...
Chyba jestem drugim na tym forum fanem HIGH SCHOOL OF THE DEAD. MAX BROOKS to debil a te jego zombiaki to dziecko by pokonało żal mi jego braku wyobraźni.

#19
AbraKadabra

    Rekrut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 533 postów
  • Locationmałopolska
Kolejny element mojego uzbrojenia. Tym razem trochę folkloru z moich stron (Beskid Żywiecki) :mrgreen: wiec jak na górala przystało zaprezentuję Wam góralską broń białą obuchowo sieczną zwaną RĄBANICĄ.

Poniższe foto przedstawia różnicę między rąbanicą a tradycyjną ciupagą którą znają nawet cepry :D

Dołączona grafika

Jak widać Rąbanica jest mniej "finezyjna" i bardziej "topornie" wykonana niż ozdobna ciupaga. Toteż służy do bardziej konkretnych celów niż tylko powieszenia na ścianie lub inscenizacji tańca ludowego.

WYMIARY mojej rąbanicy:
Dł.całk.: ~ 80 cm, Dł. styliska: 77 cm, dł. ostrza: 8 cm, dł. całk. żeleźca: 13cm, Szer. ostrza: 6 cm,
Prezentowany przezemnie model zrobiłem sam wykorzystując stare kute STALOWE ostrze siekiery, które obrobiłem na pożądany kształt, oraz drewniane stylisko z ręcznie łupanego drewna jesionowego.

Dołączona grafika
Dołączona grafika

ZASTOSOWANIE:
Jako narzędzie rąbanica świetnie sprawdza się w górach jako siekiera do wykuwania stopni w lodzie, zastępuje też czekan przy wspinaczce, idealna do biwakowania w górach i rąbania drwa do ogniska, obuchem zaś operuje się jak młotkiem (np. przy wbijaniu śledzi namiotowych).

Dołączona grafika

Jako broń dobrze nadaje się do szybkiego zadawania ciosu. Cięcie lub uderzenie obuchem skutecznie pozwalało przez wieki gwarantować zbójcom udane napady rabunkowe.
Jako broń przeciw Zombie napewno też by się sprawdziła. Lekkość konstrukcji i szybkość użycia w zasadzie bez żadnego wcześniejszego przygotowywania (jak. np. broń pala) oraz ciche zadawanie ciosów to niewątpliwie zalety. Do plusów należy też dodać że rąbanica ma dosyć długie stylisko w stosunku to żeleźca co znacznie zwiększa zasięg ciosu. Przeciętne siekiery nie posiadają tak dużej dysproporcji co czyni je mniej poręczną bronią.
Dołączona grafika
Dołączona grafika

TECHNIKI WALKI: Tu w zasadzie nie ma co pisać ani wstawiać foto. Jest to dość prymitywna broń więc sama walka też będzie raczej "intuicyjnym" zlepkiem ciosów. Poprostu trza rąbać i tyle :mrgreen:

PS: Mogę wykonać takie cosik na zamówienie pod konkretny wymiar/masę z własnych lub powierzonych materiałów ;)
Moje nowe opowiadanie "CZERWONY KAPTUREK" dostępne w karczmie.

#20
Szczery

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 211 postów
Z doświadczeń z rycerskiego podwórka napiszę tylko tyle, że taka zabawka jak powyżej to istny masakrator. Duże ciężkie topory o ogromnym żeleźcu są o kant dupy rozbić. A właśnie takie małe coś a'la czekan nabiera ogromnej prędkości (ramię) a siła uderzenia skumulowana punktowo potrafi konkretnie przefasonować hełm z blachy 2.5mm. Dodatkowo można tym uderzać celnie.

Tak więc wybór świetny





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych