Użytkownik basqule dnia 16 kwiecień 2012 - 16:10 napisał
Widać, że to sztuka a nie bezmyślne machanie żelastwem.
Ano racja. Porównanie średniowiecznych traktatów szermierczych (opasłe tomiska obfitujące w ilustracje, opisy elementów walki, taktyki etc) z np. japońskimi daje ciekawe rezultaty - nasi pradziadowie doszli w 80% do takich samych wniosków. W Europie od XIII istniała wysoce skodyfikowana i zaawansowana
sztuka walki bronią białą. Każdy kto twierdzi, że walka mieczem to ordynarne machanie żelazem bredzi. Niestety - u nas pojawienie się broni palnej gwałtownie przerwało ciągłość nauczania i fechtschule upadły.
Strasznie zazdroszczę Japończykom, że zachowali ciągłość. U nas dopiero od kilkunastu lat nieśmiało próbujemy dojść jak to było na bazie średniowiecznych zapisów. Trochę trudno bo teksty jakie się zachowały nie były kierowane do totalnych laików

(i wynajdujemy koło od nowa hehehe)
Użytkownik AbraKadabra dnia 16 kwiecień 2012 - 19:38 napisał
Źle zadany lub chybiony cios mieczem też potrafi nadgarstek wykręcić a i bezwład takiej kupy stali wcale mały nie jest (patrz film Pan Wołodyjowski i sławny tekst "władasz waćpan jak cepem" gdy Kmicic szedł "na białą" aż mu się pot po jajach lał i nic nie wskórał

).
Nie prawda. Miecz to nie kupa żelaza tylko precyzyjne, odpowiednio wyważone narzędzie. Jak się odpowiednio prowadzi, to nie ma żadnego bezwładu. Moje nadgarstki mają się dobrze pomimo 12 lat szermierki średniowiecznej.
Powoływanie się na Pana Wołodyjowskiego jako źródło szermierki to tak jakby powoływać się na Rambo jako rzetelny film o pojedynkach na broń palną.