Skocz do zawartości

Welcome to Zombie Zone Forum
Register now to gain access to all of our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, post status updates, manage your profile and so much more. If you already have an account, login here - otherwise create an account for free today!

Mini poradnik / brednie i bzdury (skreślić nie potrzebne)


9 odpowiedzi w tym temacie

#1
Przetrwam

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 7 postów
Kto nie ma ochoty czytać bzdur i zbędnych tudzież nie potrzebnych zagajeń - scroll down.

Cóż, nie jestem alfą i omegą, i z pewnością nic w stu procentach nie przygotuje nas na apokalipsę ku jakiej zmierza powoli (lecz nieustannie) nasz świat. Nie jest też pewne co tak naprawdę się stanie, czy będzie to Z day, kolejna W, inwazja obcych lub atomowa hekatomba. Możemy mieć jedynie pewność, że przetrwają nie wybrańcy, a najsilniejsi, najsprytniejsi oraz najlepiej przygotowani 8-) .

Od dłuższego czasu interesuję się zagadnieniem tak zwanego Z day, czyli innymi słowy Zombie Apokalipsy. Jak kol wiek jest ona nie prawdopodobna ma ona wielu zwolenników, w tym także mnie ;). Po dłuższych przemyśleniach postanowiłem opisać jak (według mnie) może to wyglądać, oraz jak przetrwać ten typ końca świata.

Po pierwsze i być może najważniejsze pozostaje zagadnienie truposzy oraz ich cech. Na ich temat krąży wiele mitów i legend, jedni twierdzą iż będą to niegdyś umarli którzy powstaną ze swych grobów aby prześladować żywych, inni uważają że będą to ludzie zarażeni pewnym szczepem wirusa którzy po swej nagłej śmierci przybiorą postać zombie aby atakować i zarażać innych.
Jestem całkowicie za drugą teorią, ludzkie szczątki ulegają rozkładowi całkowitemu po około 10 latach (nie licząc kości, ale ożywione szkielety nie wchodzą tu w rachubę), więc martwych nie byłoby wcale tak wiele, a dokładniej żadnego, jako że będąc przysypanym 2 metrami ziemi (standardowa głębokość umieszczenia trumny) potencjalny nieumarły nie mógłby wydostać się na powierzchnię, nacisk piasku jest tak ogromny iż niemożliwa on wykonanie jakiegokolwiek ruchu.

Dołączona grafika (Busted!!!!)

Ustalamy wiec iż mamy do czynienia z wirusem który roznosi się drogą powietrzną. Na lotną wersję wirusa odporne jest tylko 20% ludzkości (life is brutal a 1% zombie nie opanuje świata, taka prawda). Osoba zarażona, po 6 godzinach zarażenia umiera aby po chwili powstać ze zmarłych jako zombie. Martwa osoba, teraz jako zombie dąży do ugryzienia, zjedzenia ciała osoby zdrowej. Zombie posiada cechy fizyczne identyczne z tymi które osoba posiadała przed śmiercią, które ulegają stopniowej degradacji w miarę gnicia i rozkładu ciała. Czyli, może biegać, wspinać się w miarę ludzkich możliwości, nie czuje bólu jednak nie zachowuje jakichkolwiek umiejętności osoby żywej, ani zdolności logicznego myślenia, jedynie czysty podstawowy instynkt zwierzęcy pozbawiony jakichkolwiek lęków, emocji itd. Na widok zdrowej osoby stara się jak najszybciej do niej dotrzeć, w pozostałych przypadkach błąka się bez sensu. Zniszczeniu mózgu unieruchamia zombie i pozbawia go jego nie życia? :|

Długie i nudne wyjaśnienie dla osób które pierwszy raz spotykają się z taką tematyką i aby ujednolicić z jakim zagrożeniem (moim skromnym zdaniem) będziemy mieli do czynienia jeśli Z day nastąpi.

(NARESZCIE KONIEC BIADOLENIA I NAJWAŻNIEJSZE!)


Piszę z punktu widzenia osoby która nie była sprzętowo przygotowana na apokalipsę. Nie każdy ma pieniądze/chce wydawać na przygotowywanie tak zwanego panic room itd.


Dzień pierwszy (1)
Początek

Nie wnikam kto wypuścił wirusa, jednak jeśli miłbym to zrobić byłyby to największe miasta. Większość populacji w różnym odstępie czasu zapada na nie rozpoznawalna dotąd dolegliwość, szpitale natychmiast stają się przepełnione miasta zostają odcięte kordonem, a wszystkie zdrowe osoby o wyższych stanowiskach ewakuowane do sztabów kryzysowych, ewentualnie poza miasto w stanowiska dowodzenia kryzysowego. Dotyczy to także osób w służbach mundurowych nie wykazujące symptomów choroby pomagają zabezpieczyć teren wokół oraz wewnątrz miasta odcinając tym samym drogę ucieczki. Po kilku godzinach rozpoczyna się Z day.

Podczas tego etapu, należy zabezpieczyć swoje najbliższe otoczenie (mój dom moją fortecą, żyjesz tu od dziecka/ x lat więc znasz swoje otoczenie i czujesz się w nim najlepiej i tak trzymaj), dowiedzieć się kto ze znajomych/sąsiadów jest zdrowy oraz (life is brutalx2) odizolować się w pewien sposób od ewentualnych chorych w miejscu zamieszkania. Na ulicach z pewnością wybuchną zamieszki, tam nie chcemy się znajdować, to wielka szkoda aby stracić życie przed właściwym kataklizmem i możliwością wykazania się :). Jedzenie z pewnością mamy w domu, jeśli jest go bardzo mało mamy możliwość uzupełnienia zapasów poprzez wizytę w spiżarni w piwnicy o ile takową mamy, jeśli nie zmusza nas to do pożyczenia czegoś od chorego niezbyt rozumiejącego sytuację sąsiada (trochę czasu minie zanim się przemieni ;) a potem już mu się i tak nie przyda). Najlepszą rzeczą do zrobienia jest udanie się do sklepu, jednak w obliczu zamieszek jest to b. niebezpieczne. Po zdobyciu pożywienia (oszczędny zapas na 2 tygodnie, produkty jak najbardziej sycące) napuszczamy wody do wanny , oraz nabieramy jej do innych pojemników, baniaków itd. Następnie barykadujemy mieszkanie czym bardziej tym lepiej (nie podejrzewam aby każdy miał przygotowane stalowe kraty i zasuwy na okna oraz wzmocnione metalowe drzwi), zabezpieczamy okna zastawiając je meblami wszystkim co nie potrzebne biorąc pod uwagę możliwość wspięcia się na wyższe piętro. (jeśli mieszkamy w bloku na minimum 1 piętrze jest nam łatwiej ponieważ można odpuścić ten punkt). Spuszczamy benzynę z samochodu zostawiając ilość potrzebną na dojazd w określone miejsce w którym możemy się schronić poza domem i przenosimy ja do mieszkania, z garażu/piwnicy zabieramy wszelkie narzędzia, dosłownie wszystko co mamy pod ręką.
Najważniejsze rzeczy to:
-Agregat prądotwórczy
-Skrzynka z narzędziami
-łom (przedmiot o wielu zastosowaniach)
-Baterie, ogniwa akumulatory
-urządzenia mechaniczne oraz elektroniczne które można w przyszłosci rozłożyć (kosiarka, składowane stare video, telewizory itd)
-narzędzia nie zużywające energii elektrycznej (piły, siekiery, młotki itd)
- co jeszcze wymyślimy i uważamy dla nas nie zbędne (kwestii gustów nie muszę tłumaczyć :D )

Barykadujemy frontowe drzwi, ustalamy sposób kontaktu ze zdrowymi osobami wokół, przygotowujemy punkt ostatecznego odwrotu/obserwacyjny na dachu. Kończy się czas, jeśli w domu znajduje się długa broń biała, broń palna itd to teraz jest odpowiedni czas aby ją wyjąć, korzystając z pozostałego czasu ściągamy z internetu (o ile jest to możliwe) informacje potrzebne do budowy/wytworzenia rzeczy takich jak:

-radiostacja/radio o krótkim zasięgu
-materiały wybuchowe
dodatkowo przydatne są wszelkie książki o elektronice, pierwszej pomocy, oraz wszelkie instrukcje, kanały alarmowe ogłoszone przez służby mundurowe (oni przetrwają i być może kiedyś pomogą).

Godzina Z czyli
"The roof the roof the roof is on fire
The roof the roof the roof is on fire
The roof the roof the roof is on fire
We don't need no water let the moth*****ker burn
Burn moth*****ker burn"

Jeśli nie mamy żadnych chorych aka zombie w mieszkaniu ( w przeciwnym razie musimy pozbyć się zagrożenia, life is brutal x3 i nie ma leku na śmierć, najlepiej użyć broni palnej, sprawia że staje się to łatwiejsze i pozostawia mniejsze obciążenie psychiczne zwłaszcza jeśli jest to osoba dla nas bliska) wychodzimy na dach i obserwujemy show, jak nasza cywilizacje legnie w gruzach podczas gdy ty siedzisz na dachu i przyglądasz się temu z góry (dodatkowo widzisz wszystko wokół i jesteś przygotowany na radzenie sobie z jakimkolwiek zagrożeniem dla twojego domostwa, jeśli ustaliłeś sposób komunikacji z nie zarażonymi, po ustaniu zamieszania będzie to dobry moment na kontakt z nimi). Zamieszki i opór, ucieczka ludności przed zombie będzie trwał około godziny. Po tym czasie rozpocznie się prawdziwy test na przetrwanie.


Cóż, zakończę ten wywód tym samym słowem jakim go rozpocząłem, dalszy etap nie może być opisany tak szczegółowo jak poprzedni ze względu na zbyt wielką zmienną czynników które na niego wpływają. Możemy jedynie wystawić sobie pewne cele które ułatwią/umożliwią nam przetrwanie w nowym post apokaliptycznym świecie. Moim zdaniem powinno to być:
1. Zabezpieczenie dalsze domu o ile mamy taką możliwość
2. Nawiązanie stałej łączności z innymi ocalałymi i ustalenia planu działania
3. Przenosiny do jednego z ocalałych który jest najlepiej przygotowany/zabezpieczony, WYBÓR PRZYWÓDCY (dzielcie zwycięstwo, dzielcie porażkę) anarchia do niczego nie prowadzi
4. Zabezpieczenie podwórka wspólnej bazy lub okolicy o ile jest to możliwe.
5. Zapewnienie stabilnego źródła jedzenia/wody (przydrożne sklepy i w miarę apetytu, i wzrostu siły ocalałych większe sklepy, problem z wodą? hydranty)
6. Zapewnienie stałego dostępu do energii elektrycznej (agregaty i stacja benzynowa)
7. Zapewnienie dostępu do broni palnej (policja, sklepy z bronią, i tak dopiero teraz ponieważ jedzenie, woda i energia dają możliwość egzystowania, a broń jedynie walki, a tego można unikać, ograniczać poza tym amunicja się kończy, tymczasem dobrze wykonana maczeta, halabarda lub porządna siekiera/łom jest równie skuteczna, cichsza oraz celniejsza (nie każdy potrafi trafić w głowę a dokładniej w miejsce które gwarantuje przebicie mózgu tymczasem jej obcięcie, zmiażdżenie daje sukces)
8. Radio dalekiego zasięgu, kontakt z resztą ocalałych, organizacjami rządowymi, wojskiem itp.
9. Rozbudowa osiedla ocalałych, ewentualnie przenosiny w przygotowaną przez rząd, wojsko strefę bezpieczną.
10. Oczekiwanie na zimę, zamarzniecie zombich, następnie na wiosnę i roztopy które zwieńczą dzieło kończąc ewentualny proces rozkładu niedobitków



Tym którzy dotrwali do końca gratuluję, nie było łatwo (moje wypociny potrafią zabić, na studiach zawsze mi to powtarzali;) ). Jeśli jednak, przetrwaliście czytanie moją apokalipsy wypocin oznacza to że macie wytrwałość aby także przetrwać Z day.

Tyle ode mnie, Pozdrawiam :geek:

(Ps. jeśli chodzi o źródła, nie mam żadnych, sam nie jestem również ekspertem z tej dziedziny a jedynie swojego rodzaju maniakiem z wieloletnim hmmmm (prze-)doświadczeniem? ( :mrgreen: ))

(Pps. Nie docieraja do mnie żadne przykre/obraźliwe komentarze, bla bla bla bla bla )
Dołączona grafika
Zombies are slow, Roller Coasters are fast

#2
AbraKadabra

    Rekrut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 533 postów
  • Locationmałopolska

Przetrwam napisał:

10. Oczekiwanie na zimę, zamarzniecie zombich, następnie na wiosnę i roztopy które zwieńczą dzieło kończąc ewentualny proces rozkładu niedobitków

Za przeproszeniem Kolego, ale w większości krajów południowych nie ma zimy! Tak że problem Zombiozy będzie ustawicznie nawracał także w kraje północne gdy tylko zrobi się cieplej. Wiosna nie zwieńczy żadnego dzieła, chyba jedynie pozwoli na powrót nieumarłych na cały sezon letni. jedynym rozwiązaniem jest:

A) Pozabijać wszystkich Zombie na świecie (małorealne),

B) Zamieszkać na biegunie północnym lub w Himalajach (prawie nierealne),

Z czego wynika że jakoby nie patrzeć na "Z Apo" - mamy przeje**ne ;) Pozdrawiam.
Moje nowe opowiadanie "CZERWONY KAPTUREK" dostępne w karczmie.

#3
Przetrwam

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 7 postów
Według badań poczynionych na tak zwanej trupiej farmie oraz przez specjalistów od kryminalistyki proces rozkładu ciała (do pozostania samych kości) może trwać do 1 roku. Jeśli jednak bierzemy pod uwagę motoryczne zdolności zombie, trwa on około 6 miesięcy. Po takim czasie rozkładowi ulega większość tkanek w tym mięśnie. Tymczasem wiosna (brałem pod uwagę Polskie warunki i jej kapryśność ;)) powoduje ciągłe zamarzanie, i odmarzanie ciała co ma także niszczący wpływ na jego strukturę wewnętrzną. Przy IV stopniu odmrożenia (a takiemu z pewnością ulegnie ciało) następuje martwica głęboka (tak, on i tak już nie żyje :mrgreen: ) oraz często także samoistna amputacja kończyny (trach i po bólu 8-) ). Jeśli chodzi tymczasem o kraje ciepłe, pozostaje oczekiwać na normalny czas rozkładu który trwa rok.

(Pod uwagę w biorę zombie, poruszane po śmierci poprzez wirusa który używa organizmu człowieka, tzn. wykorzystuje jego układ nerwowy oraz mięśnie aby wprawić go w ruch. Niestety inne teorie średnio do mnie przemawiają ze względu na brak realności, jednak ich także nie wykluczam, dlatego jeśli ktoś uważa iż będą to zombie poruszane bez udziału mięśni i układu nerwowego (paranormalne właściwości wirusa? :o ) lub nie ulegające rozkładowi, należy wtedy odpuścić ptk. 10 i starać się przetrwać dalej nie licząc na nagłe samoistne rozwiązanie problemu :D )
Zombies are slow, Roller Coasters are fast

#4
AbraKadabra

    Rekrut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 533 postów
  • Locationmałopolska
Ok. Ja też skłaniam się do teorii iż reanimacja martwego człowieka nastąpi w wyniku jakiegoś sztucznie wyhodowanego wirusa przez jakieś mega koncerny farmakologiczne (które swoją drogą rok rocznie testują na nas coraz to nowsze szczepy pospolitych wirusów, po czym szybko testują na to lekarstwa i szczepionki - czysty biznes kosztem nas :evil: ). Teorie metafizyczne że niby jakieś duchy miały by wstępować w ciała martwych ludzi i je animować wkładam między bajki (choć wierzę w przepowiednie o ciała zmartwychwstaniu).

Ok. Dajmy na to że w rok no może w dobrych warunkach w pół roku zgniłek się rozpadnie, to i tak nie jest zbyt optymistyczne gdyż jego zainfekowane szczątki będą nadal na ziemi i może dojść do skażenia wody, powietrza itd. Poza tym mamy na ziemi około 6 miliardów ludzi!!! Myślę że jeśli dojdzie do zombie apokalipsy - ciężko będzie opanować sytuację. Wyobrażasz sobie trzy, lub cztero miliardową armię zawirusowanych truposzy pełzającą po świecie? Nikt z żyjących nie będzie czekał roku aż zombiaki same sie rozłożą, tym bardziej że nie wszystkie zainfekują się w tym samym czasie. Zatem biorąc pod uwagę ilość ludzi na ziemi to problem zombiozy może trwać nawet dekadę lub więcej! Wg. mnie to będzie naprawdę koniec świata i ludzkości jeśli ktoś kiedykolwiek wynjadzie takie Z-wirusy :? :shock: :(
Moje nowe opowiadanie "CZERWONY KAPTUREK" dostępne w karczmie.

#5
Przetrwam

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 7 postów

AbraKadabra napisał:

Nikt z żyjących nie będzie czekał roku aż zombiaki same sie rozłożą, tym bardziej że nie wszystkie zainfekują się w tym samym czasie. Zatem biorąc pod uwagę ilość ludzi na ziemi to problem zombiozy może trwać nawet dekadę lub więcej! Wg. mnie to będzie naprawdę koniec świata i ludzkości jeśli ktoś kiedykolwiek wynjadzie takie Z-wirusy :? :shock: :(

Tutaj muszę przyznać całkowitą racje ;) Z pewnością będzie to koniec świata jaki znamy.
W swoich kalkulacjach rozkładu nie wziąłem pod uwagę różnego czasu zainfekowania :mrgreen:, jednak gnicie i degradacja ciał z pewnością będą powodowały większe spustoszenie wśród zombie niż jakakolwiek inna broń którą człowiek może zastosować (nie licząc ekstremalnych środków takich jak bomba atomowa). Dlatego muszę się zgodzić, iż problem zombie może nie zostać rozwiązany w rok lub dwa, jednak moim zdaniem czas nadal będzie głównym sprzymierzeńcem ludzkości w walce z truposzami (kiedyś w końcu się rozłożą :) ).
Zombies are slow, Roller Coasters are fast

#6
AbraKadabra

    Rekrut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 533 postów
  • Locationmałopolska

Przetrwam napisał:

Dlatego muszę się zgodzić, iż problem zombie może nie zostać rozwiązany w rok lub dwa, jednak moim zdaniem czas nadal będzie głównym sprzymierzeńcem ludzkości w walce z truposzami (kiedyś w końcu się rozłożą :) ).

I tu polemizując dalej w tym niejako "luźnym" temacie, to czy Kolega pamięta sytuację sławnego tsunami w 2004 roku? W Indonezji liczba ofiar sięgnęła 173 981 lub na Sri Lance gdzie fala zmiotła 38 195 osób. To były zaledwie tysiące zwłok (w porównaniu z liczbą ludzi np. w każdej większej metropolii gdzie liczba mieszkańców podawana jest w milionach!). Pomimo tego przy większej temperaturze rozkład zwłok zamulonych w piasku i porozrzucanych po zalanych wodą miasteczkach groził mega epidemią! Jak sobie to teraz przełożymy na problem zombiozy to mamy problem nie do ogarnięcia. Powstaje coś na kształt niegdysiejszych epidemii cholery gdzie nawet zwłoki stanowiły zagrożenie dla zdrowia żyjących i grzebane były w wapnie dla zneutralizowania wirusa. Tak więc samoistne rozłożenie się zombiaków spowoduje dalsze perturbacje w środowisku i problem zakażania się wirusem nie minie (tym samym nie minie problem zombiozy).

Wyobraźmy sobie że umiera 90% populacji Warszawy. Czy pozostałe 10% żyjących jest w stanie zneutralizować zakażone zwłoki na tyle szybko by nie doszło do epidemii? Odpowiedź brzmi: NIE! Zauważmy że nie ma w tym dodanego problemu że zombie zanim padną same z siebie, to przecież chodzą, rozsiewają wirusa i atakują fizycznie zdrowych ludzi. Więc idąc dalej, to gdyby te 90% populacji Warszawy umarło zarażone wirusem "Z", a potem powstało i ruszyło na pozostałe 10% żywych to tamci raczej nie będą myśleć o organizowaniu pochówków tylko zwieją gdzie pieprz rośnie pozostawiając truposzy na danym terenie.

Widać zatem że po takiej katastrofie (biologicznej) nie ma już w zasadzie powrotu do normalności. Wielkie metropolie przez dziesięciolecia stanowiły by zagrożenie dla zdrowych ludzi i zapewne były by omijane szerokim łukiem przez kolejne pokolenia ocalałych. Nikt nigdy nie odważył by się wejść do takiego miasta-widma wiedząc że zgniło tam koło miliona zakażonych zwłok których nikt nie zneutralizował (czyt. nie spalił, nie pogrzebał itp.).

Takie apo da się przetrwać chyba tylko na tooootalnym zadupiu gdzie od cywilizacji dzieli nas kilka tysięcy kilometrów. :shock: There is no hope for us... :cry:
Moje nowe opowiadanie "CZERWONY KAPTUREK" dostępne w karczmie.

#7
Przetrwam

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 7 postów
Polemizując dalej (uwielbiam te słowo :mrgreen: )
Nadal uważam iż czas to nasz najlepszy sprzymierzeniec, ponieważ jednak zdecydowanie wolę 100 zombie w stanie rozkładu na ulicy, niż 100 zombie u mnie na karku :P

Dodając do poprzedniego tematu rozkładu. Muszę sprecyzować, że jeśli chodzi o zróżnicowany czas całkowitego rozkładu ciał, wystarczy aby zombie przestał być zagrożeniem (czyt. nie był zdolny do wykonania jakiegokolwiek ruchu) wystarczy aby rozkładowi uległa w pewnym stopniu tkanka oraz w większości mięśnie (jeśli mówimy nadal o teorii gdzie wirus "Z" steruje ciałem wykorzystując jego naturalne zdolności do ruchu)
Tutaj masz sweet focie rozkładających się zwłok :geek:
http://i-swinoujscie...9_270420111.jpg
(nie jest to człowiek, ale z biologicznego punktu widzenia rozkład przebiega w identyczny sposób)
Więc na tym etapie zombie byłby pozbawiony wykonywania ruchów poprzez brak mięśni i tkanki.

Teraz czas na sprawę dotyczącą zwłok i epidemii jaką mogą wywołać swoją obecnością.

Na początku pisałem, iż bierzemy pod uwagę, że wirus przenosi się drogą powietrzną, oraz poprzez kontakt z osoczem zarażonego lub ugryzienie (rzecz wiadoma). Napisałem także iż pewien procent jest odporny na wersję lotną wirusa co potwierdzasz sam pisząc o pozostałych 10% ludności. Osoby te są odporne na wirusa, a nie mogą być ugryzione przez rozkładające się zwłoki, więc nie zostaną zarażone przez same zwłoki. Jeśli chodzi jednak o inne choroby to rzeczywiście stanowią one zagrożenie dla ludzi którzy przetrwają na tym obszarze. Jedynym wyjściem będzie tak jak powiedziałeś opuszczenie tego terenu na dłuższy okres czasu. Jednak kiedyś z pewnością będzie można tam wrócić, może za 5 może za 10 lat może za 50 ale będzie to kiedyś możliwe. A ludzie nawet w pierwszych okresach po epidemii "Z" będą się tam zapuszczali ze swych nowych siedzib i osiedli aby odzyskiwać towary i części potrzebne do życia.

Ps.
(Nie każde rozkładające się zwłoki stanowią źrodło cholery/dżumy itd. Jedynie ciało które było wcześniej zarażone tym typem bakterii/wirusa stanowi zagrożenie, a zaraza nie może się przenosić po martwych ciałach. Dodatkowo większość takich ludzi znajduje się w szpitalach a sytuacja z kataklizmem którą podałeś spowodowała że były to także ciała osób które były również w szpitalach/placówkach medycznych które zostały zniszczone przez wodę.) ;)

Pps.

Cytat

Zauważmy że nie ma w tym dodanego problemu że zombie zanim padną same z siebie, to przecież chodzą, rozsiewają wirusa i atakują fizycznie zdrowych ludzi.

Oczywiście że było to powiedziane, i uwzględnione od samego początku, proszę o uważne czytanie. ;)
Zombies are slow, Roller Coasters are fast

#8
volfodzio

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 5 postów
Nierealne... mam na myśli genezę "zombi". Ożywienie zwłok jest niemożliwe, po obumarciu mózgu nie da się go wskrzesić gdyż połączenia nerwowe tracą swoje właściwości.
Co innego jeżeli przestaniemy patrzeć ( na siłę ) przez pryzmat filmów, a zaczniemy rozważać medyczne fakty, mianowicie może wystąpić zespół jednostek chorobowych w wyniku którego zachowanie osoby chorej będzie zbliżone do tego z filmów o żywych trupach. Wspomniane choroby to przede wszystkim jakiś (w zasadzie dowolny) rodzaj gorączki ogólnie osłabiający odporność organizmu, po drugie choroba psychiczna, wywołana np. nowym typem narkotyku, (dokładnie substancji powodującej zaburzenie funkcjonowania układu limbicznego i penia mózgu, oraz pamięci), rodzaj paranoi, nerwicy co w połączeniu z brakiem zahamowań i podwyższonym poziomem agresji (u niektórych ludzi, lub także z winy narkotyku), może powodować zagrożenie dla innych ludzi. Opcjonalnie choroba grzybicza mózgu, wywołująca podobne objawy. Wirus sam w sobie nie byłby taki straszny, gdyż zakażenie wirusem zwykle kończy się przeładowaniem organizmu i śmiercią (gdy zakażony jest mózg lub wiele narządów), w przeciągu dni/tygodni w zależności od szczepu.
Przykład narkotyku wpływającego na psyche : Brown-brown, skutki, o których nie mówi się w "odizolowanej" Europie, wystarczy popatrzyć na skalę brutalności konfliktów w Afryce. Mówiąc szczerze, każdy znany narkotyk od THC (konopie), przez METH, opium, heroinę na klejach kończąc wpływa na psychikę i mózg, jedne mocniej drugie słabiej, jedni wykazują wyraźną degenerację inni mniej, jednak to tylko kwestia czasu.

Sądzę, że właśnie tu należy szukać ew. zagrożeń, na chwilę obecną, tempo rozwoju nowych typów używek opartych o bardzo skomplikowane związki, jest większe niż kiedykolwiek.

Jeżeli ktoś się obawa czegoś z w/w, to w przypadku duetu gorączka+narkotyk, podwyższona temp. organizmu oraz wyniszczający wpływ narkotyku gwarantują wyczerpanie (śmiertelne) organizmu w przeciągu dni, o ile nie godzin. W przypadku choroby grzybiczej, bakteryjnej, wirusowej, tak jak pisałem dni/tygodni. Jeżeli miałbym spekulować na ten temat, do źródłem czegoś takiego mogła by być choroba pokroju BSE, obecnie wysokowydajne rolnictwo nastawione jest na wyselekcjonowane gatunki pojone, tak proforma, od poczęcia, antybiotykami hormonami itp. dziadostwem, skutki już parokrotnie widzieliśmy w TV. Cóż, matka natura wyposażyła nas w wielokierunkowość, czyli genialny, prosty jak cep, mechanizm obronny przeciwko degeneracji genów i samorzutnego zyskiwania odporności na ewoluujące bakterie i wirusy, no ale człowiek jest mądrzejszy i poprawia to co działa i jest dobre.

Osobiście, większe zagrożenie widzę w samej chciwości i pazerności ludzi która w końcu musi doprowadzić tą cywilizację do upadku, co zresztą widać po porównaniu tempa rozwoju chociażby w latach 1900-1920 a 2000-2012, obecnie w 3/4 dziedzin życia,nauki "odkopuje" się stare patenty i przykleja na nich nową cenę i nazwę. Ktoś ko w latach 50-60' planował wyprawy na odległe planety, musi się dziś zadowolić wystrzeliwaniem aluminiowych beczek owiniętych folią śniadaniową na niższą orbitę i to przy pomyślnej koniunkturze.

#9
Szczery

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 211 postów
A co jeżeli zombiaki zrobią psikusa i ... po prostu nie będą się rozkładać / gnić ?
Gnicie tkanki to proces powodowany przez bakterie gnilne. Wystarczy, że wirus Z będzie je zwalczał, dokładnie tak jak robi to nasz zdrowy organizm...

#10
Rayan

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 185 postów
  • LocationKoszalin
dobra teoria :) ja bym potraktował zimnem, skoro mowa też o porach roku. Dajmy przykład, że mamy styczeń śnieg, mruz. Zombie zimne, wtedy potraktować je nagłym ciepłem ogniem. Kawałki ciała same zaczną odpadać.
Niech kule świszczą nad ich głowami...





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych