Skocz do zawartości

Welcome to Zombie Zone Forum
Register now to gain access to all of our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, post status updates, manage your profile and so much more. If you already have an account, login here - otherwise create an account for free today!

Dbanie o formę


  • Nie możesz odpowiedzieć
35 odpowiedzi w tym temacie

#21
naznaczony

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 108 postów
  • Locationokolice Gołdapi

Wyświetl postUżytkownik Timon dnia 11 styczeń 2012 - 11:23 napisał

Próbował ktoś biegania? Mnie się znudziło, to nie dla mnie a Wy?

Mnie też nudziło bieganie. Wysiłek bardziej intensywny, ale jak dla mnie zbyt monotonny. Ale kondycja jest potrzebna ;) w sezonie jeżdżę rowerem. I robię raczej długie dystanse, ale spokojnym tempem. Uważam, że w warunkach zombiozy/innego kataklizmu częściej trzeba będzie maszerować przez wiele godzin, niż biec morderczym tempem 1 godzinę. I jeszcze gratis objechane okolice miejsca zamieszkania i coś na wzór "mapy" w głowie.

#22
bastq

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 19 postów
@Naznaczony.
Nie biegałem za dużo ani nie robię tego teraz. Jednakże na podstawię moich krótkich, sporadycznych zrywów do biegania (2-4 tygodnie i odpadałem z różnych przyczyn) mogę powiedzieć, że bieganie może być fajne.
Z pewnością nie każdy mój bieg był czymś nadzwyczaj przyjemnym, ale czasem zdarzało się, że czerpałem z tego frajdę. Zapomina się o problemach i po prostu biegniesz... Być może u mnie występowało to tak rzadko dlatego, że nie biegałem bez wcześniejszego przygotowania. Na necie czytałem, że z dobrymi butami, słuchawkami na uszach oraz odpowiednio dobranym planem idzie czerpać przyjemność z każdego biegu. Aż czasami w czasie wolnym korci żeby iśc pobiegać poza planem. Na wiosnę ponownie wracam do biegów, lecz tym razem przygotuje się lepiej ;)
@Gadam, Rayan.
Robiłem to i odpadłem z powodu skręcenia kostki.
Chętnie też do was teraz dołącze. W trójkę raźniej:D!

#23
DARKdog

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 126 postów
  • Locationfestung Bentchen
Panowie szósteczkowie Weyderowcy, a mięśnie grzbietu analogicznie też tak wzmacniacie, czy wolicie sobie lordozę pogłębiać? To jest niebezpieczne.

#24
Hrabia Lucjan

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 19 postów
  • LocationKatowice
@Naznaczony & reszta ktorych nudzi bieganie
Mozna by w sumie zalozyc klub ludzi ktorych nudzie bieganie. Sam nie potrafie go strawic, tak w terenie czy na biezni.
Jako zamiennik moge polecic rekawice i worek - przy intensywnym boksowaniu i biegach bokserskich pracuje cale cialo i mocno winduje kondycje.

On a long enough timeline, the survival rate for everyone drops to zero.

#25
MarcoPralco

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 135 postów
  • LocationDzierżążno/Pomorskie
Fakt, dają niezłego kopa, tylko że przy ćwiczeniach na worku łatwo nabawić się złych nawyków i kontuzji, gdy się trenuje bez znajomości podstawowych ciosów. Z bokserskich ćwiczeń dobra na kondycje jest też skakanka.
Co do biegania, to zależy od dnia, czasem lubię sobie z psem pobiegać, a czasem mam takiego lenia, że bym cały dzień spał.
Zrezygnowałem natomiast w tym roku z jeżdżenia autobusem do szkoły, lepiej się przejść 20 minut szybkim tempem, pooddychać z rana i dodatkowo kasę zaoszczędzić (bilety coraz droższe), niż tłuc się pełnym i smrodliwym autobusem.

#26
Riwan

    Zwiadowca

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 32 postów
Nie wiem, jak bieganie mogło się Wam znudzić. Ja trochę już biegam i stale uważam to za jeden z najfajniejszych i najłatwiejszych sposobów na utrzymanie kondycji:P. Można zmieniać warunki, miejsca cele i osiągnięcia. A i technik biegania jest sporo.
(słyszałem nawet, że bieganie stymuluje wydzielanie endorfin...)
OK, bywają dni, że się nie chce, ale nie trzeba się katować. Ja jestem zdecydowanym zwolennikiem tego sportu (ale tylko na zewnątrz). Polecam każdemu.
Hasta la victoria, siempre!

#27
Hrabia Lucjan

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 19 postów
  • LocationKatowice
Generalnie wysilek fizyczny powoduje wydzielanie endorfin. ;) Imho po prostu w trakcie biegania nic sie nie dzieje. Biegniesz, biegniesz i biegniesz a myslami jestes zupelnie gdzie indziej. Co nie znaczy ze nie zdarza mi sie biegac, po prostu jezeli mam wybor to cwicze kondycje w inny sposob.

On a long enough timeline, the survival rate for everyone drops to zero.

#28
ziolo

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 285 postów
  • LocationZielona Góra
Co do stawow i kontuzji.
Kazdy wysilek uwzgledniajacy ruch stawow jest dla nich obciazeniem.Wiadomo, ze bez obciazenia dodatkowego (sztanga,hantle) sily dzialajace na stawy sa mniejsze.Mozna ograniczać naciski na stawy uzywajac np.: gryfu łamanego. Sprawa 1rzedna jest dobieranie odpowiedniego obciazenia na poczatek ,stosowanie serii rozgrzewkowych i zwiekszanie stopniowo obciazenia.edita:Knocker mozesz przeniesc ten post do tematu "Siłownia" - nie tu sie mi sie napisalo Oo
MAŁY CZERWONY NAPIS

#29
huzar

    Rekrut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 322 postów
  • LocationSkwierzyna
Wtrącę swoje trzy grosze na temat biegania (nie tylko dlatego, że jestem jego zwolennikiem).
Byłem na studiach "królikiem doświadczalnym" facet robił doktorat z WF. Stworzono cztery grupy jedna (w której byłem ja) miała biegać (dużo więcej niż pozostali) inne realizowały innego rodzaju wysiłek fizyczny (między innymi siłownia). Najpierw wszystkich poddano badaniom: wydolność, sprawność, kondycja, waga/wzrost, grubość tkanki tłuszczowej ect. Badania trwały 2 lata (ale się :wacko: nabiegałem. Okazało się, że bieganie jest najlepszą formą ogólnorozwojową.
Na pewno nie należy biegać tam gdzie ilość spalin przewyższa "świeże powietrze". Odradzam też bieganie po twardej nawierzchni (asfalcie).
Polecam natomiast spróbować takiej formy jak "biegi na orientację" (ja nigdy nie byłem w tym dostatecznie dobry) ale przynajmniej nie jest to bezmyślne bieganie. Jeśli nie ma w pobliżu sekcji biegów na orientację można samemu sobie z mapy wytyczyć trasę a potem z mapą i busolą spróbować ją przebiec - oczywiście tak żeby się nie pogubić i znaleźć zaznaczone punkty kontrole.
Jeśli ktoś nie odczuje przyjemności z biegania to przynajmniej nauczy orientacji w terenie i wyczucia dystansu a to ważne i przydatne umiejętności.

#30
Rayan

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 185 postów
  • LocationKoszalin
tak tak o to chodzi, jak widać na załączanym przez ciebie obrazku.
chodziło o to że jak zrobisz od 39 do 42 to jest 4dni i jak wykonasz dzień 42 po 3 serie po 24 brzuszki to jest finito i możesz od nowa :D
ja jestem teraz na 25 dniu ale i tak idę na łatwiznę, ponieważ nogi kładę na podłodze a powinny być w powietrzu niemal przez całe ćwiczenia.
Ale jak dojdę do końca i wyćwiczę nieco mięśnie brzucha zacznę od nowa ale już bardziej ambitnie i starać się trzymając je poprawnie cały czas w powietrzu.
Niech kule świszczą nad ich głowami...

#31
Klecha

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 5 postów
Tak się wtrącę.
Wrzucę program ćwiczeń znaleziony na moim forum MilSim'owym. Mam nadzieję że się przyda komuś.

Cytat

Opracowanie bazuje na rozpisce aerobowej mającej wstępnie przygotować pod kątem selekcji do jednostek specjalnych USA.

Ważna jest systematyczność. Nie musimy dotrzeć do końca, możemy zatrzymać się tam gdzie nam odpowiada, ważne żeby konsekwenie ćwiczyć. Z jednej strony dla efektów wysiłek i zmęczenie są niezbędne, z drugiej strony z doświadczenia wiem, że długotrwałe zbyt duże obciążenie powoduje zmęczenie psychiczne i zniechęcenie do ćwiczeń. Cofnijmy się wtedy, obniżmy poziom, ale nie rezygnujmy. Systematyczność jest najważniejsza! Nie chodzi o to, żeby dotrwać do końca programu a później odpuścić, ale aby osiągnąć równy poziom i konsekwentnie go utrzymywać.

Zalecane jest rozciąganie się we wszystkie dni programu. Należy rozciągać się około 15 minut, zaczynając od mięśni głowy a kończąc na stopach. Rozciągając mięśnie, należy je powoli napiąć do uczucia naprężenia, ale nie do bólu a następnie wytrzymać 10-15 sekund. Nie wolno "kołysać" (naprężać mięśni na siłę poprzez na przemian naciąganie i puszczanie ich coraz mocniej)!


Bieganie.
Najistotniejszy element, jednak też potencjalnie niosący największe ryzyko kontuzji (kolana!). Z tego powodu polecam biegać w odpowiednim obuwiu sportowym, przeznaczonym właśnie do tego celu. W miarę możliwości polecam też unikać biegania po twardej nawierzchni (asfalt, chodnik). Dobrze jest ustalić sobie trasy na mapie.

1 kilometr powinien zająć 5m30s

Super-seria.
Dla lepszego efektu warto zmieniać ćwiczenia (tzw super-seria) - zrobić serię pompek, następnie serię brzuszków, następnie podciągnięć. Dobry efekt daje też ćwiczenie podczas biegu, choć powoduje to przerwy w biegu i m.in. utrudnia określenie i kontrolę osiągniętego wyniku czasowego. Pomiędzy seriami nie powinno się odpoczywać.

Ważnym elementem jest też ćwiczenie wzmacniające mięśnie grzbietu, np. wznos ze zwisu. Zbyt słabe mięśnie grzbietu w stosunku do mocnych mięśni brzucha mogą być przyczyną dolegliwości kręgosłupa. Jeśli nie mamy tego jak ćwiczyć - marsz z solidnie obciążonym plecakiem może być pewnym substytutem.

Pływanie.
Pływać należy tak często, jak to możliwe. Pierwszym celem do osiągnięcia jest 4-5 dni pływania w tygodniu i przepłynięcie 200 metrów podczas jednej sesji. Należy płynąć kraulem, starając się przepłynąć 50 metrów w mniej niż minutę. Jeżeli nie ma dostępu do basenu, pewnym (niedoskonałym) rozwiązaniem jest jazda na rowerze - dwukrotnie dłużej niż zalecany czas pływania.

Dieta.
Jeśli decydujemy się na trening fizyczny, konieczne jest także zastosowanie odpowiedniej diety. W tym przypadku istotne są węglowodany - najłatwiej przetwarzalne na energię składniki. Oczywiście należy pamiętać, że łatwiej spalimy zbędny tłuszcz, jeśli nie będziemy organizmowi dostarczać cukrów - jednak przy dluższym programie dieta i tak staje się niezbędna.

Zasilanie energią ciała odbywa się przez spalanie węglowodanów, protein (białek) i tłuszczu - w kolejności od najlepiej do najgorzej przyswajalnych. Po każdym wymagającym wysiłku fizycznym mięśnie potrzebują przynajmniej 20 godzin na odzyskanie energii, pod warunkiem dostarczenia 600 gram węglowodanów dziennie.

Większość węglowodanów pochodzi z takich potraw jak chleb, krakersy, płatki śniadaniowe, fasola, groch, warzywa zawierające skrobię oraz inne produkty pełnoziarniste. Doskonałym źródłem są też owoce. Podczas programu należy konsumować więcej niż 4 tego typu dania dziennie.

Woda jest bardzo istotnym elementem - należy jej dużo pić, przynajmniej 4,5 l dziennie. Należy pić ZANIM poczuje się pragnienie. Alkohol, kofeina i tytoń zwiększają zapotrzebowanie na wodę, a spożywane w większych ilościach obniżają sprawność całego organizmu.

Suplementy witaminowe nie są konieczne, jeśli stosuje się dobrze zbalansowaną dietę. Jej ogólny zarys to:
Węglowodany: 50-70% spożywanych dziennie kalorii
Białko: 10-15%
Tłuszcz: 20-30%
Plywanie można ponoć zastąpić jazdą na rowerze, ale w 2 razy większej ilości.

Dołączona grafika

#32
huzar

    Rekrut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 322 postów
  • LocationSkwierzyna
Ta tabelka to coś dla mnie. Tylko zacznę tak od 5 dnia bo bym się zanudził. Mam pytanie do tych cyferek dotyczących biegania w poszczególne dni. Rozumiem, że to ilość kilometrów - tak?

#33
Rayan

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 185 postów
  • LocationKoszalin
Jak przyjadę razem zadbamy o kondycję :D
Niech kule świszczą nad ich głowami...

#34
Klecha

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 5 postów
@ huzar
Tak to km. Może i mało ale chodzi o to by zachować "elastyczność i żywotność" organizmu, przemeczenie może być gorsze niż brak formy.

#35
huzar

    Rekrut

  • Użytkownik
  • PipPipPipPip
  • 322 postów
  • LocationSkwierzyna
Tak myślałem. Co do przemęczenia to już to przerabiałem - zdarzyło mi się przetrenować :wacko:. Przykra sprawa wtedy gdy potrzebujesz największej formy kompletna klapa.

#36
Gotar

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 125 postów
UUU koledzy znalazłem coś takiego:
Źródło: http://runners-world...-raka-4556.html


Czy bieganie powoduje raka?

Wysiłek fizyczny sprawia, że organizm wytwarza wolne rodniki, które m.in. powodują nowotwory. Czy zatem, pokonując kolejne kilometry, wywołujemy raka z lasu? RW sprawdza, czy to groźnie brzmiące stwierdzenie jest choć trochę prawdziwe.

W dniu, w którym otrzymałem ten telefon, przeczuwałem, że stanie się coś niedobrego. Właściwie po raz pierwszy w życiu byłem tak naprawdę z dala od domu, zaczynając naukę w college'u. W moim rodzinnym mieście, w szpitalu, leżała chora na raka mama. Któryś z kolegów krzyknął, że dzwoni tato. W słuchawce usłyszałem jego głos i słowa, które nawet teraz, po 40 latach, przyprawiają mnie o dreszcze: "Mama nie dała rady. Odeszła".
Rak - słowo, które często przeraża. Ta choroba stała się zarazą XX wieku. Zbiera większe żniwo niż choroby serca i w Stanach Zjednoczonych jest najczęstszą przyczyną śmierci u osób poniżej 85. roku życia. Nie jestem więc jedynym, którego to dotknęło i cały czas dotyka.

Rak kontra biegacze
Wiem też, że cierpi na nią również wielu biegaczy. W Ameryce powstały nawet dwa programy ("Race for the Cure" i "The Team in Training"), które niosą im trochę pocieszenia, ale przede wszystkim dają nadzieję i odwagę, by stawić czoło chorobie. Jestem poruszony, myśląc o tych programach, i pełen dobrej wiary, widząc zaangażowanie tysięcy uczestników i wolontariuszy, ale mimo to rak nie przestaje mnie przerażać.
Mój strach był jeszcze większy w latach dziewięćdziesiątych, kiedy wielu znanych biegaczy dopadał nowotwór. Dr Sheen przegrał z rakiem prostaty. Fred Lebow, przez lata związany z maratonem w Nowym Jorku, był pierwszym biegaczem, u którego w roku 1990 zdiagnozowano raka mózgu. Wrócił na trasę w roku 1992 i wziął udział w New York City Maraton razem z Grete Waitz. Zmarł jednak dwa lata później po nawrocie choroby. W tym samym roku rekordzista USA w biegu na 1 milę, Steve Scott, dowiedział się, że ma raka jądra.
W Polsce długą walkę z nowotworem przegrała w 2005 roku Barbara Szlachetka - ultramaratonka, która ukończyła 52 maratony w ciągu roku (rekord Guinnessa), rekordzistka Polski i Europy w biegu 48-godzinnym.
Wśród tych wszystkich smutnych informacji pojawiło się niepokojące biegaczy stwierdzenie Kena Coopera, że każdy, kto biega więcej niż 25 km tygodniowo, oprócz poprawiania kondycji i sylwetki, może jednocześnie osłabiać swój system odpornościowy. Od razu nasuwa się pytanie: czy przypadkiem biegacze nie zapadają na chorobę nowotworową, bo za dużo ćwiczą?
Ja biegałem znacznie więcej niż te 25 km tygodniowo, więc pytanie to było dla mnie bardzo ważne.

Ruch to zdrowie
Mniej więcej w tym samym czasie kinezjolog Kenny Courney dowiedział się o raku jelita grubego, który dopadł jego ojca. Wiedział również, że sam jest w związku z tym w grupie ryzyka. W wieku 30 lat rozpoczął badania nad związkiem między chorobą nowotworową i wysiłkiem fizycznym. Dziś jest w tej dziedzinie jednym z najlepszych fachowców na świecie.
"Wczesne badania robione były na niewielką skalę, ale ich rezultaty dawały nadzieję. Trwające obecnie badania są robione na szerszą skalę i przewidywane rezultaty wydają się być bardzo obiecujące" - mówi Kenny Courney.

Co to za obietnica? Otóż, jeśli nawet wysiłek fizyczny nie zapobiega rakowi, to bardzo często pomaga chorym w walce z tą chorobą. Do tej pory myślano raczej, że zwiększony wysiłek aerobowy, który powoduje wytwarzanie większej ilości wolnych rodników, może mieć odmienny skutek. W swoich pracach naukowych Courney stwierdza, że chorzy, którzy regularnie uprawiają wysiłek fizyczny, nie są tak wymęczeni chorobą jak ci, którzy nie są aktywni.
Na pewno każdy z nas ma w swoim otoczeniu kogoś, kto chorował lub choruje na raka. Wiemy więc, jak trudne jest leczenie nowotworów. Ból, złe samopoczucie, ogromne zmęczenie i depresja. Wydaje się, że jest to najgorszy okres na rozpoczynanie ćwiczeń fizycznych. A jednak eksperyment, który przeprowadził Courney, zdaje się potwierdzać coś przeciwnego.
Namówił on grupę chorych na raka na ćwiczenia trzy razy w tygodniu; grupa ta zwiększyła swoją wydolność aerobową o 17,4%, podczas gdy grupa, która nie ćwiczyła, straciła 3,4%. Ale, co dużo ważniejsze, chorzy, którzy trenowali, wykazywali się dużo większą energią w życiu codziennym, mieli bardziej optymistyczne spojrzenie na życie i swoją przyszłość. Dawali sobie co najmniej 19 godzin szczęścia w tygodniu lub jeden dodatkowy dzień.

Według Courneya pozytywne aspekty ruchu są wynikiem zwiększonej ilości pojawiających się naturalnych, zdrowych tkanek, które pomagają w walce z rakiem. A zatem... carpe diem!

Nowotwór nie biega
Jeff Berman, który pojawił się w Runner's World 5 lat temu, jest założycielem organizacji Focus ON Rehabilitation and Cancer Education. W 2005 roku musiał poddać się kolejnemu leczeniu raka, już po czwartym nawrocie choroby. I jest przy tym pełen optymizmu.
"Rak jest ze mną każdego dnia, jest częścią mojego życia. Uczy akceptowania życia takim, jakie jest, ze wszystkimi jego zawiłościami. A jedyną rzeczą, której naprawdę jestem pewien, jest to, że trening pomaga mi zarówno fizycznie, jak i emocjonalnie" - mówi.
Wielu biegaczy jednak nadal zastanawia się nad efektem "25 km tygodniowo". Niestety, nie ma precyzyjnych badań, które zajmowałyby się tylko tymi chorymi na raka, którzy są biegaczami, a jeśli są, to wyniki są robione na zbyt małej grupie, by mogły być publikowane jako niepodważalny dowód na dobry wpływ biegania na walkę z tą chorobą. Ale już badania przeprowadzone na 22 tysiącach Finów i 24 tysiącach Finek pokazują, że osoby bardziej aktywne żyją dłużej, a umieralność wśród chorych na raka jest u takich osób mniejsza.
Do podobnych wniosków dochodzi Steven Blair z Cooper Institute w Dallas. W USA jest uznawany za osobę, która wie najwięcej na temat wpływu ćwiczeń fizycznych i długowieczności. Zaznacza, że faktycznie nie ma jeszcze potwierdzonego oficjalnie dobrego wpływu ruchu na leczenie raka.
"Ale w naszych ostatnich badaniach na ten temat nie dostrzegamy żadnego złego wpływu intensywnego treningu na zachorowalność na raka. W rzeczywistości taka aktywność sprawia, że biegacze chorzy na raka żyją dłużej niż reszta" - twierdzi.
Steve Scott reprezentuje grupę biegaczy, którzy ciągle zachowują dobrą formę fizyczną, mimo że są po operacyjnym leczeniu nowotworu. W jego przypadku jest to już 10 lat po operacji.
"Moje zdrowie jest teraz naprawdę dobre. Jestem wyleczony. Obecnie biegam około 25-30 mil tygodniowo" - opowiada.
Kenny Courney ćwiczy każdego dnia, biega, chodzi na siłownię i uważa, że taki styl życia pomoże mu wygrać z genetycznym obciążeniem, jakim był nowotwór jego ojca, a na pewno zminimalizuje ryzyko takiej choroby.
"To ważne, bo ciągle jestem w grupie ryzyka" - mówi.
A ja? Ciągle boję się tego skurczybyka. Niedawno miałem usuniętą małą narośl na nosie, która mogła być zalążkiem raka skóry. Okazało się, że nie była niebezpieczna, ale na pewno się tym przejąłem. Teraz wiem, że nie można z góry zakładać, że NAS rak nie dopadnie. Trzeba być jednak bardzo uważnym i nie tchórzyć, kiedy może się zjawić. Nauczyłem się używać filtrów słonecznych i wierzę, że bieganie, które kocham, sprawi, iż rak nigdy mnie nie dogoni.

Autor Andy Burfoot - legenda biegania masowego, zwycięzca Maratonu Bostońskiego w 1968 roku, przez wiele lat redaktor naczelny amerykańskiego wydania "Runner's World", a obecnie stały felietonista tego magazynu, autor licznych książek i artykułów o bieganiu.
Balian of Ibelin: What could a king ask of a man like me?
Godfrey of Ibelin: A better world than has ever been seen. A kingdom of conscious. A kingdom of heaven.





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych