Skocz do zawartości

Welcome to Zombie Zone Forum
Register now to gain access to all of our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, post status updates, manage your profile and so much more. If you already have an account, login here - otherwise create an account for free today!

Nasze zwierzaki - co z nimi podczas np: inwazji zombie?


  • Nie możesz odpowiedzieć
9 odpowiedzi w tym temacie

#1
Spisaczek

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 108 postów
  • LocationBochnia
Pewnie większość z Was posiada jakiegoś pupila, którego kocha i którego ciężko byłoby porzucić. Myśleliście nad jakimś planem zapewnienia mu bezpieczeństwa. Nie mówie tutaj tylko o psach i kotach, ale również o wężach, myszach, chomikach, pająkach itp

Ja osobiście sam posiadam 2 koty (dachowce) i psa (czarny mieszaniec średniej wielkości). Tak zastanawiając się chwilę doszedłem do wniosku, że zdecydowałbym się zostawić koty w domu z możliwością wyjścia i powrotu, z zapasem karmy na kilka jak nie kilkanaście dni (chociaż znając ich apetyt, to na dłużej by nie starczyło ;d). Psa, jeśli byłaby taka możliwość zabrałbym ze sobą z dwóch względów.

Po pierwsze: pies udomowiony nie jest zwierzęciem zbyt łownym, sama jego wielkość podpowiada mi, że wymaga dużej ilości pożywienia, której raczej w śród pobliskiej fauny nie znajdzie (w przeciwieństwie do kota, który daje sobie bez problemu radę). Dlatego gdybym go nie zabrał, to raczej skazałbym go wtedy na śmierć.

Druga sprawa to fakt, że pies jest potencjalnie idealnym wykrywaczem zombie, a nawet obrońcą. Wspomniał o tym Brooks w książce "Wojna Z", gdzie psy wykrywały zainfekowanych lecz jeszcze nieprzemienionych w zombie ludzi, a nawet małe jamniki potrafiły opóźnić marsz zombie dzięki wytrącaniu ich z równowagi.

Oczywiście ta wersja wydarzeń odnosi się do epidemii wirusa zombizmu. Podczas powodzi, tornada, braku prądu postąpił bym zupełnie inaczej.

EDIT: Oj to nie ten dział, a byłem przekonany, że pisałem w "Jak żyć podczas kataklizmu", chociaż tutaj też nawet pasuje :)

#2
ziolo

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 285 postów
  • LocationZielona Góra
psa zostawic z karma albo poscic wolno a karme zjesc samemu.
albo zostawic i karme i psa i zjesc to i to.
ja swojego bym nie zjadl z 2 powodow:
bullterrier - same miesnie wiec raczej niezbyt smaczny.
po drugie - "loofciam" go za bardzo zeby go zjesc ;]

wszystko zalezy od ilosci paszy dla siebie jaka bym dysponowal.
MAŁY CZERWONY NAPIS

#3
MarcoPralco

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 135 postów
  • LocationDzierżążno/Pomorskie
Mam dwa dość mizernych rozmiarów kundelki. Jeden by sobie poradził na wolności, bo jest znajdą, ale drugi był dwa razy bliski śmierci (silne zatrucie i potrącenie przez samochód) i od tamtego czasu boi się prawie wszystkiego, więc prędzej by na zawał padł, niż z głodu :) Po apokalipsie nie mam jednak zamiaru ruszać się z domu, więc nie byłoby powodu aby je zostawiać. Poza tym, jak mówi stare, dobre przysłowie "pies najlepszym przyjacielem człowieka podczas apokalipsy zombi" :)

#4
Żółw

    Zwiadowca

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 30 postów
Psa biorę ze sobą. Duży silny wyżeł niemiecki. Zaalarmuje przed ewentualnym zombie, obroni przed człowiekiem, pomoże w polowaniu. Zjeść bym nigdy nie zjadł. Nie wyobrażam siebie połknąć czegoś co jeszcze niedawno darzyłem przyjaźnią... Niewiele to się od kanibalizmu wg. mnie różni...

#5
Locke108

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 146 postów
  • LocationStalowa Wola
a mój seter na pytanie co zrobić z nim z przypadku zombiozy właśnie odwrócił się na bok ziewnął i dalej poszedł w kime. Ale psa zabrałbym ze sobą... i nigdy bym go nie zjadł... jest jak członek rodziny:)

#6
naznaczony

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 108 postów
  • Locationokolice Gołdapi
Mam owczarka niemieckiego, jeszcze szczeniak, więc na razie zbyt dużych wartości obronnych nie posiada :lol: . Ale wziął bym go ze sobą jak koledzy wcześniej wspomnieli chociażby do ostrzegania przed niebezpieczeństwem. Jeśli bym musiał spędzić noc gdzieś poza moją kryjówką, to mógłbym spać sobie w najlepsze, w razie czego pies by zaczął szczekać i mnie obudził. Do tego zawsze jakieś towarzystwo.

#7
takashii

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 8 postów
  • LocationPolska,Białystok
Ja mam kilka kotów. Jeśli miałbym uciekac to zostawiłbym je w domu. Ewentualnie otworzył bym okna i róbta co chceta, są to półdzike zwierzęta i poradziły by sobie.
Wybaczcie za błędy jestem jescze w gimnazjum.

#8
psychol

    Zwiadowca

  • Użytkownik
  • PipPip
  • 85 postów
Ja mam owczarka niemieckiego. Już całkiem wyrośnięta, groźna, gdy kolega próbował mi podać rękę, ta uznała to za gest wrogości i ugryzła go w rękę i ramię. Na pewno bym ją wziął, zwłaszcza że jest to pies odważny i czujny. W sam raz, by wykrywać potencjalnych przeciwników. A co do jedzenia jej, to moja odpowiedź brzmi: NIGDY!

#9
naznaczony

    Przewodnik

  • Użytkownik
  • PipPipPip
  • 108 postów
  • Locationokolice Gołdapi
Ja po ostatnim spacerze po lesie z psem zmieniam zdanie. wyrwał mi z ręki smycz i pogonił za zającem, dobre 2 godziny go szukałem. Gdyby była katastrofa to gonienie psa po nieznanym mieście, w którym mogłyby się znajdować grupy bandytów nie byłoby dobrym pomysłem. Tak samo szczekanie - działa w obie strony. Ostrzeże przed niebezpieczeństwem, ale także da napastnikom sygnał, że potencjalna ofiara może być w pobliżu. Jeśli będziemy przed kimś się chować, to dla psa nie wytłumaczę żeby siedział cicho. W filmie "jestem legendą" była sytuacja, że główny bohater biegnąc za psem wpakował się w takie gówno, że ledwo uszedł z życiem.

Pies przydałby się, ale tylko jeśli zajął bym z innymi ocalałymi jakiś obszar i osiedlił się. Gdybyśmy mieli broń, byli na tyle liczni i silnie ufortyfikowani aby grupy szabrowników nam nie zagrażały, to owszem, pies by się przydał. Ja zakładam w pierwszych tygodniach katastrofy koczowniczy tryb życia, przy którym pies byłby tylko balastem który musiał bym chronić.

Więc gdyby doszło do kataklizmu psa bym po prostu gdzieś wywiózł i wypuścił, tak aby mnie nie znalazł. Gdyby głód zajrzał mi w oczy pewnie bym go zjadł, więc dla tego wolałbym go wypuścić gdzieś daleko zanim by do tego doszło. W post-apo pies jest przede wszystkim mięsem, dopiero później przyjacielem.

#10
Pedro

    Świeżak

  • Użytkownik
  • Pip
  • 17 postów
Mój kot by pewnie nie zobaczył że się coś zmieniło :D Do domu przychodzi przeważnie spać i zagląda czy coś dobrego w misce jest :) Jak nie ma to idzie w świat polować.

Nie pamiętam co to była za książka, ale w niej jakiś koleś nauczył psa żeby nie szczekał... Ciekawe czy to możliwe :D





Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych