Witam
Załóżmy że nastał Z-day, ludzie pozamieniani w zombie panoszą się wszędzie, teraz pytanie kto przetrwał ? Zakładając że na świecie jest 7miliardów ludzi jestem pewien że poza głowami państw i elitą ktoś jeszcze przetrwa . Jak wiemy wszyscy największe szanse mają ci którzy zachowają zimną krew, ale jak sądzicie większe szanse będzie miał np. strażak czy sprzedawca pizzy ?
Welcome to Zombie Zone Forum
Register now to gain access to all of our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, post status updates, manage your profile and so much more. If you already have an account, login here - otherwise create an account for free today!
Register now to gain access to all of our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, post status updates, manage your profile and so much more. If you already have an account, login here - otherwise create an account for free today!
#2
Napisano 26 styczeń 2012 - 19:50
Temat trochę bez sensu bo nie można stwierdzić kto jest jakim człowiekiem i jak zochawa się w sytuacji stresu i podwyższonego ryzyka.
Do tego jaką drogą przenoszona jest zombioza w czystej formie co ją powoduje poza ugryzieniem czy kontaktem z krwią?
Strażak jako tako jest wyćwiczony w używaniu topora/toporka strażackiego więc ma na pewno większą sprawność fizyczną od sprzedawcy pizzy, ale sprzedawca pizzy może być wytrenowanym sportowcem biegłym w sztukach walki bo nie wiemy kim tak na prawdę jest sprzedawca pizzy.
Do tego jaką drogą przenoszona jest zombioza w czystej formie co ją powoduje poza ugryzieniem czy kontaktem z krwią?
Strażak jako tako jest wyćwiczony w używaniu topora/toporka strażackiego więc ma na pewno większą sprawność fizyczną od sprzedawcy pizzy, ale sprzedawca pizzy może być wytrenowanym sportowcem biegłym w sztukach walki bo nie wiemy kim tak na prawdę jest sprzedawca pizzy.
#5
Napisano 26 styczeń 2012 - 20:14
Myślę, że największe szanse miałyby osoby mieszkające w małych wioskach oddalonych od większych miast. Takie osoby przetrwałyby średnio najdłużej, bo do takich ocalałych najpóźniej pozłaziłyby się niezliczone hordy zombie.
Później służby typu wojsko i policja. Były by od razu "rzucone" na ulice do utrzymywania względnego spokoju, więc by wiele ryzykowali, zamiast zabarykadować się w chałupie. Ale kiedy wszelka władza w państwie by upadła i nie miał by kto im wydawać rozkazów, to właśnie wojacy i policjanci mieli by broń i wyszkolenie znacznie przewyższające przeciętnego nie-zombiehuntera.
Po inwazji najbardziej przydatne by były zawody typu rolnik, rzeźnik, mechanik, lekarz, bo takie osoby potrafiły by produkować papu i stopniowo odbudowywać cywilizację.
Później służby typu wojsko i policja. Były by od razu "rzucone" na ulice do utrzymywania względnego spokoju, więc by wiele ryzykowali, zamiast zabarykadować się w chałupie. Ale kiedy wszelka władza w państwie by upadła i nie miał by kto im wydawać rozkazów, to właśnie wojacy i policjanci mieli by broń i wyszkolenie znacznie przewyższające przeciętnego nie-zombiehuntera.
Użytkownik Berserker dnia 26 styczeń 2012 - 19:59 napisał
jaki zawód byłby najbardziej przydatny po inwazji ?
#7
Napisano 26 styczeń 2012 - 20:55
Zależy jak interpretujemy "zombiozę"
1. Jeżeli zombiaki jak w filmach (bezmózgie istoty człapiące w twoim kierunku żeby Cię zeżreć), to lepiej w mieście ze względu na wojsko i policję wysłaną do ochrony ludności. Scenariusz praktycznie niemożliwy
2. Jeżeli "zombioza" to wszelkie możliwe kataklizmy i nieszczęścia, a "zombiaki" to rozszalały tłum lub szabrownicy, to lepiej być wtedy na odludziu. Jako przykład ostatnie zamieszki w Londynie. Scenariusz jak najbardziej realny.
1. Jeżeli zombiaki jak w filmach (bezmózgie istoty człapiące w twoim kierunku żeby Cię zeżreć), to lepiej w mieście ze względu na wojsko i policję wysłaną do ochrony ludności. Scenariusz praktycznie niemożliwy
2. Jeżeli "zombioza" to wszelkie możliwe kataklizmy i nieszczęścia, a "zombiaki" to rozszalały tłum lub szabrownicy, to lepiej być wtedy na odludziu. Jako przykład ostatnie zamieszki w Londynie. Scenariusz jak najbardziej realny.
#10
Napisano 11 luty 2012 - 17:58
Trochę to jednak sensu ma. Co robią z dostwcą pizzy jak w mieście są problemy (trzęsienie ziemi, powódź, atak terrorystyczny)??? NIC, dają mu iść do domu, lub siedzi i czeka aż ktoś ewentualnie w tym chaosie zgłodnieje. A co robią ze strażakiem w takich sytuacjach? Wysyłają w sam środek problemu. Strażak ma ratować ludzi i włazić do płonących, walących się, oblezionych przez zombiaki budynków, a dostawca pizzy ma jeździć po mieście z pizzą. Jak myślicie? Większe szanse ma ktoś komu dadzą dzień wolny czy ktoś kogo w tym właśnie przypadku wyślą do ratowania innych? Wystarczy porównać ilu rocznie ginie strażaków/policjantów/żołnierzy a dostawców pizzy/kasjerek/taksówkarzy. To samo się tyczy lekarzy, ale oni będą mieć problemy dopiero przy typowych zombie.
Brony forever
#11
Napisano 11 luty 2012 - 23:41
Użytkownik husky.kaski dnia 11 luty 2012 - 17:58 napisał
Jak myślicie? Większe szanse ma ktoś komu dadzą dzień wolny czy ktoś kogo w tym właśnie przypadku wyślą do ratowania innych?
#12
Napisano 11 luty 2012 - 23:48
Kwestia jest taka, że przeciętny kowalski będzie musiał siedzieć w domu jak coś się wydarzy, ma wtedy czas na przygotowanie, dopracowanie/opracowanie planu działań, a osoba ze służb ratowniczych/wojska/inne, zostanie wezwana do akcji, czyli że tak to określę: "idzie na pierwszy ogień". Za to jest też taka opcja że bezpieczniej z jednej strony jest w owych służbach, bo chronią swoich...
Rzeczy niemożliwe załatwiam od razu, cuda zajmują mi trochę czasu...
#13
Napisano 12 luty 2012 - 00:13
Pytanie zadane jest obecnie dobrze w takim rozumieniu sprawy jak przedstawił to husky.kaski, ale nadal wszyscy bierzecie pod uwagę to, że 100% strażaków/policjantów/żołnierzy itd. siedzi gotowych na czas "Z" (czy inne wydarzenie).
Skupmy się na czasie "Z" z racji charakteru forum oraz oryginalnej treści pytania w tym wątku.
Nie możemy rozpatrywać tego, że strażak etc. zostanie wezwany do ratowania ludzi w czasie "Z" tylko i wyłącznie w tej kwestii i to jeszcze tak, że wydarzenia czasu "Z" w jego drodze na miejsce akcji czy do jednostki będą się działy obok niego i nie dotyczyły go.
Otóż nie.
Strażak/policjant/żołnierz do jednostki też będzie musiał dotrzeć, na miejsce akcji również i na samym miejscu też będzie miał styczność z zombie.
Trzeba tutaj rozpatrzyć sprawę co najmniej we dwóch płaszczyznach:
1) strażak/policjant/żołnierz w drodze do jednostki
2) strażak/policjant/żołnierz w drodze na miejsce akcji i na miejscu akcji
Teraz w miejsce służb mundurowych wsadźcie sobie naszego dostawcę pizzy a jednostkę i miejsce akcji zamieńcie na dom. A teraz zadajcie sobie pytanie, który z nich będzie miał lepsze przygotowanie.
Skupmy się na czasie "Z" z racji charakteru forum oraz oryginalnej treści pytania w tym wątku.
Nie możemy rozpatrywać tego, że strażak etc. zostanie wezwany do ratowania ludzi w czasie "Z" tylko i wyłącznie w tej kwestii i to jeszcze tak, że wydarzenia czasu "Z" w jego drodze na miejsce akcji czy do jednostki będą się działy obok niego i nie dotyczyły go.
Otóż nie.
Strażak/policjant/żołnierz do jednostki też będzie musiał dotrzeć, na miejsce akcji również i na samym miejscu też będzie miał styczność z zombie.
Trzeba tutaj rozpatrzyć sprawę co najmniej we dwóch płaszczyznach:
1) strażak/policjant/żołnierz w drodze do jednostki
2) strażak/policjant/żołnierz w drodze na miejsce akcji i na miejscu akcji
Teraz w miejsce służb mundurowych wsadźcie sobie naszego dostawcę pizzy a jednostkę i miejsce akcji zamieńcie na dom. A teraz zadajcie sobie pytanie, który z nich będzie miał lepsze przygotowanie.
#14
Napisano 12 luty 2012 - 00:30
Co racja to racja. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Z resztą to wszystko będzie loterią co się wydarzy, kto jak i z czym będzie walczyć, oraz co będzie aktualnie pod ręką i gdzie się będzie znajdować. W większości będzie to kwestia szczęścia lub jego braku i loterii.
Rzeczy niemożliwe załatwiam od razu, cuda zajmują mi trochę czasu...
#15
Napisano 12 luty 2012 - 10:44
Teraz wyobraźcie sobie, że jestem policjantem/żołnierzem. Zostaję wezwany do jednostki, czy tam komisariatu (podczas gdy tacy dostawcy pizzy dostają wolne i okopują się w domu) i później wysłany do ochrony ludności, mienia, swojej jednostki albo coś w ten deseń. Jest niewesoło, bo kiedy większość społeczeństwa siedzi bezpiecznie w domu to ja muszę latać po ulicy za zombiakami. Jeśli uda się zatrzymać zarazę i wszystko wróci do normy po kilku dniach/tygodniach to rzeczywiście, jako policjant mam mniejszą szansę na przetrwanie od tego dostawcy pizzy.
Ale weźcie pod uwagę inny scenariusz. Wszystko jak na początku, z tą różnicą, że nie udało się powstrzymać zarazy, jest więcej zombiaków niż ludzi, głowy państw pochowały się w bunkrach, bo już i tak nic nie da się zrobić, a wszystkie struktury państwa i społeczeństwa przestały istnieć. Celem przestaje być powstrzymanie zarazy, ale po prostu przetrwanie. Służby już nie muszą chronić ludności, bo nie ma kto im kazać, zresztą sami muszą walczyć o przetrwanie. I teraz porównanie: dostawca pizzy- przeciętny Kowalski bez wyszkolenie, broni, sprzętu, ze słabą kondycją, często sam lub z kilkoma innymi ocalałymi. A zawodowy policjant/żołnierz - uzbrojony, wyszkolony, z dobrą kondycją, potrafiący dobrze posługiwać się bronią, a przede wszystkim będący w zorganizowanej grupie innych policjantów/żołnierzy.
Oczywiście może to być dostawca pizzy z naszymi zainteresowaniami, w pełni gotowy na godzinę Z, ale mówimy o normalnych ludziach, nas jest pewnie niewielki ułamek procenta społeczeństwa.
Ale weźcie pod uwagę inny scenariusz. Wszystko jak na początku, z tą różnicą, że nie udało się powstrzymać zarazy, jest więcej zombiaków niż ludzi, głowy państw pochowały się w bunkrach, bo już i tak nic nie da się zrobić, a wszystkie struktury państwa i społeczeństwa przestały istnieć. Celem przestaje być powstrzymanie zarazy, ale po prostu przetrwanie. Służby już nie muszą chronić ludności, bo nie ma kto im kazać, zresztą sami muszą walczyć o przetrwanie. I teraz porównanie: dostawca pizzy- przeciętny Kowalski bez wyszkolenie, broni, sprzętu, ze słabą kondycją, często sam lub z kilkoma innymi ocalałymi. A zawodowy policjant/żołnierz - uzbrojony, wyszkolony, z dobrą kondycją, potrafiący dobrze posługiwać się bronią, a przede wszystkim będący w zorganizowanej grupie innych policjantów/żołnierzy.
Oczywiście może to być dostawca pizzy z naszymi zainteresowaniami, w pełni gotowy na godzinę Z, ale mówimy o normalnych ludziach, nas jest pewnie niewielki ułamek procenta społeczeństwa.
#17
Napisano 08 marzec 2012 - 20:00
Zbadałem zestawienia żołnierzy i cywili w konfliktach zbrojnych. Wynika z nich, że więcej ginie cywili niż żołnierzy i to zarówno ilościowo jak i proporcjonalnie. AbraKadabra napisał "Ocaleją Ci którzy się przygotują - i tyle." Z tym się zgadzam większe szanse mają lepiej przygotowani.
#18
Napisano 08 marzec 2012 - 22:26
Użytkownik huzar dnia 08 marzec 2012 - 20:00 napisał
Zbadałem zestawienia żołnierzy i cywili w konfliktach zbrojnych. Wynika z nich, że więcej ginie cywili niż żołnierzy i to zarówno ilościowo jak i proporcjonalnie. AbraKadabra napisał "Ocaleją Ci którzy się przygotują - i tyle." Z tym się zgadzam większe szanse mają lepiej przygotowani.
Osobiście sprowadzałbym wszystko do czystego farta - bo zawsze są dwa uda.
Ale ofc zawsze lepiej być przygotowanym i przeszkolonym.
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych

Logowanie »
Rejestracja
Do góry









